Karolina i Julka
Moje ?ja?
Pewne, że byłam, jestem.
Żyję i czuję.
Chciałam kochać i być kochaną.
Pragnęłam ciepła, tolerancji, życzliwości i miłości.
To podstawowy wachlarz marzeń każdej rozumnej istoty.
To podstawowy zestaw moich wartości życiowych.
Pozostawało tylko pytanie- do czego jestem gotowa, aby je osiągnąć?
Na takim etapie pojawiła się moja Karolka.
Zwykłe rozmowy internetowe to początek czegoś niesamowitego, co dane mi było doświadczyć .
Teraz już kocham i jestem kochana.
Moją Karolinkę poznałam prozaicznie na chacie. Zaczęło się od kilku krótkich rozmów, o wszystkim i o niczym. Zwykła proza życia i oczywiście tematy nurtujące środowisko ludzi homoseksualnych. Nasze rozmowy po jakimś czasie zaczęły przyjmować bardzo osobisty charakter. I ich czas z każdym dniem się wydłużał. Przestał istnieć zegarek i upływający czas. Noc nabrała magicznego klimatu stworzonego do zwierzeń i ciepłych słów.
Później do wieczorno-nocnych rozmów dołączyły myśli nieustannie krążące wokół mojej Karolki.
Dzień zaczynałam tylko po to, aby nastał szybciej wieczór. Czas wtedy ciągnął się niemiłosiernie, noce były za to chwilą. Mijały tak szybko.
Karolka ujęła mnie na samym początku swoim poczuciem humoru.
Potrafiła mnie rozbawić do łez.
Umiała też być poważna, wielogodzinne rozmowy na istotne tematy powodowały, że myślałam o tym jeszcze przez długi czas. Jej intelekt odpowiadał mi bardzo. Rozumiałyśmy się prawie bez słów. Po krótkim czasie zorientowałam się, że bezustannie myślę o Karolinie.
Rozmowy telefoniczne nie miały końca, sms-y wirowały miedzy nami z taką częstotliwością, że aż trudno uwierzyć.
Wtedy już wiedziałam , że musze się z nią spotkać.
Jechałam na pierwsze spotkanie z ogromnym strachem. To przestała być zwykła zabawa.
Podświadomie wiedziałam, że to co mnie czeka będzie czymś szczególnym. Przecież ją znałam od kilku miesięcy. Znałam jej myśli, marzenia, pragnienia…Wiedziałam, co czuje. Więc czego się bałam? Jechałam do kobiety, która mną zawładnęła. Była w moich myślach ciągle. Kładłam się spać myśląc o niej, spałam mając ją ciągle pod powiekami, wstawałam myśląc o mojej Karolci. Cokolwiek robiłam ona ciągle była ze mną. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie doświadczyłam. Ale podobało mi się, było mi dobrze?choć i ciężko chwilami.
Umówiłyśmy się któregoś majowego dnia u niej. Dzieliła nas spora odległość, jechałam więc kilka godzin z dusza na ramieniu, ręce mi się pociły, cała drżałam, czym bliżej mojej Karolinki tym bardziej.
Moment, kiedy dojechałam na miejsce był chwila niepewności, strach miał wielkie oczy do tego stopnia, że chciałam się wycofać. Zawahałam się przez moment, czy aby nie wrócić szybko do domu. Całe szczęście zostałam. Teraz już to wiem.
Stałam zagubiona przy aucie i nagle podeszła ona. Powiedziała: -?Cześć? i wyciągnęła dłoń.
Ja zaniemówiłam. Stała przede mną moja Karolina…ta, o której śniłam i marzyłam. Dla której gotowa byłam zrobić wszystko. Teraz była na wyciągniecie dłoni. Patrzyłam w jej śliczne oczka i….z każda chwilą kochałam ja jeszcze bardziej. Moja trema była olbrzymia, ale ona bała się tak samo jak ja. Obie drżałyśmy ze strachu. Tysiące pytań nasuwało się na myśl, ale nieśmiałość nie pozwalała zacząć.
Spędziłam z moją Karoliną tego dnia kilka godzin…niełatwych przyznam. Nagle, gdy miałam ja obok nie miałam już ochoty na rozmowę…choć umiałyśmy na rozmowach spędzać długie godziny.


Zostaw komentarz