Impreza domowa
Niedziela rozpoczęła się dla nas bardzo pracowicie.
Przygotowania do imprezy. Ja zajęłam się sprzątaniem. Karolka opanowała kuchnię.
Później dołączyłam do panującej szefowej kuchni. Zanim się obejrzałyśmy za oknem zapadł zmrok.
Na szczęście wszystko było gotowe na przyjęcie gości. Zapach lasagne opanował całe nasze niewielkie mieszkanko. W salonie zapanował przyjemny klimat dzięki dużej ilości świec i świeczek porozstawianych wszędzie gdzie tylko się dało. Stół dekoracyjnie przybrany w kolorowe serwetki i oryginalne stroiki. Taki słodki widoczek. Lubiłam się wykazać dekoracją przyjęcia. Karolka za to zdobywała serca przez żołądek. Była zawsze mistrzynią w gotowaniu. Nie często to robiła z racji braku czasu , ale jak już wchodziła do kuchni warto było czekać. Moja kuchnia raczej tradycyjna i staropolska nadawała się na codzienne szybkie obiady rodzinne. Umiejętności Karolki podziwiali nasi wspólni przyjaciele przy specjalnych okazjach.
Około godz. 18 zaczęli przybywać goście. Osoby, z którymi starałyśmy się spędzać jak najwięcej czasu,, osoby z którymi się przyjaźnimy w dosłownym tego słowa znaczeniu. Z nimi dzielimy się wszystkimi radościami i smutkami. To na nich w potrzebie zawsze możemy liczyć. To oni zawsze mogą liczyć na nas.
Spędzamy razem wakacje.
Odwiedzamy się w święta.
Czasami wspólnie organizujemy wyjście do teatru, kina czy pubu.
Fantastycznie czujemy się w swoim towarzystwie. Szanujemy się, martwimy wzajemnie o siebie, wspieramy w gorszych chwilach. Przyjaźń.
Jola.
Trzydziestolatka, lesbijka. Ostatnio wciąż bywa sama. Dość wysoka szatynka o zielonych oczach i mądrym spojrzeniu. Typowa intelektualistka, romantyczka. Wieczna myślicielka. Żyje w swoim świecie. Wciąż nieszczęśliwie zakochana. Zawsze wpadnie jej w oko jakaś dziewczyna albo heretyczka z gromadką dzieci i mężem albo lesbijka ale w stałym długoletnim związku. A nawet jeśli dobrze trafi to po krótkim czasie okazuje się, że to nie była ta osoba. Wyjątkowa wrażliwość Joli sprawia, że jest otwarta na krzywdę ludzką. Wielu osobom w życiu pomogła. Wciąż komuś w potrzebie szuka pracę, często z dużym skutkiem udaję się jej ją znaleźć. Jolka uwielbia zwierzaki. Przygarnęła do siebie 3 koty i jednego psa- kundelka. Nasza Pusia to również podarunek od Joli. Przyniosła ją któregoś dnia jako małą zabiedzoną kuleczkę. Kociaka ktoś jej podrzucił na wycieraczkę pod drzwi. Przyniosła ja do nas jedynie pokazać, Julka zakochała się w kotce od pierwszego wejrzenia. Zamieszkała z nami i jest jej chyba z nami dobrze.
Krystian i Basia
Małżeństwo od kilku już lat. Maja dwójkę udanych dzieciaków. Parkę: blisko trzyletnią Kasię i 4,5 letniego Mateusza. Julka uwielbia spotkania z maluchami. W trójkę potrafią mieć takie pomysły, że aż strach. Któregoś dnia postanowili upiększyć pokój Julki. Pomalowali wszystkie ściany na wysokość, do której sięgali z podłogi. Kredkami, flamastrami i farbami.
Zorientowaliśmy się z powagi sytuacji dopiero wtedy gdy zapłakana Kasia przydreptała do nas cała usmarowana farbami i poprosiła o nalanie wody do kubeczka bo nie sięga do kranu a Julka i Mateuszek nie mogą bo są bardzo zajęci. Gdy stanęliśmy wszyscy w progu etap twórczy dzieła dobiegał właśnie końca. Dzieciaki były wniebowzięte. Duma je rozpierała z tego co zrobiły. Fakt, pokój teraz był bardzo kolorowy, naprawdę bardzo.
Teraz jesteśmy zapobiegliwie przezorni. Dwie minuty ciszy u dzieciaków to znak, że maluchy coś kombinują. Wkraczamy do akcji aby uniknąć na przyszłość przymusowego malowania. Przezorny zawsze ubezpieczony.
Basia jest nauczycielką nauczania początkowego w szkole podstawowej. Ma niewielką ilość zajęć więc dużo czasu może spędzać z własnymi dziećmi.
Krystian ma 35 lat pracuje w budownictwie. Właściwie nie ma teraz stałej pracy ale ponieważ jest tak zwaną złota rączką wciąż u kogoś coś dorywczo robi i nieźle sobie radzi. Może nie zarabia bardzo dużo ale jakoś sobie wspólnie radzą. Należą do tych par, które na pytanie :-Co słychać? zawsze odpowiadają ? Wszystko dobrze!
cdn.


Jeden komentarz do “Rozdział 6-cz.1”
Zostaw komentarz