W sobotę wieczorem wybrałyśmy się do centrum handlowego na zakupy. Postanowiłyśmy zaszaleć, w niedziele zaprosić kilka osób na kolację. Samochód stał pod domem. Karolina chciała prowadzić. Z radością wręczyłam jej kluczyki.
Kilkanaście minut później byłyśmy na miejscu. Niestety nie tylko my wybrałyśmy się na późnowieczorne zakupy w sobotę. Przyjechała razem z nami cała masa ludzi. Z trudem znalazłyśmy miejsce na parkingu.
-?Karolina, tylko błagam, nie oglądaj się za dziewczynami w sklepie?- zapobiegawczo zagaiłam.
Ona w odpowiedzi skierowała w moim kierunku radosny uśmiech.
-?Karola, bo się pogniewam.?
-?Ależ kochanie, to nie ja się oglądam tylko one za mną, a na to nie mam przecież wpływu.?
-?Owszem, wiesz, że masz. Oglądają się dopiero po tym jak rzucisz im zaczepne spojrzenie.?
-?Jesteś dla mnie jak pies ogrodnika. Sama nie zjesz i innemu nie dasz. Przecież wiesz, że cię kocham nad życie, nie bądź taka zazdrośnica.?
W tej chwili jakaś bezmyślna blondyna zajechała nam drogę swoim sportowym autem. Podniosła mi ciśnienie. Karolina ubawiona mrugnęła do niej ustępując pierwszeństwa. Cała Karolka. Dla niej nigdy nie ma problemu. Nigdy się nie denerwuje. Nigdy się nie śpieszy. Zawsze ustąpi. Za to też ją kocham. Ale tym razem powinna była użyć klaksona.
-?Karolina, już zaczynasz!?
-?Nie kochanie, nie była w moim typie?
-?A jaki jest twój typ??
-?Spójrz w lusterko?? no i mnie rozbroiła. Nie miałam teraz prawa się złościć za ukradkowe spojrzenia na jakieś obce kobiety. To ja byłam w jej typie a nie one.
Wózek na zakupy prowadziłam dla odmiany ja. Karolka w szale zakupowym wrzucała do niego wszystko co jej w ręce wpadnie. Odnosiłam takie wrażenie. Dzisiaj nie trzymałyśmy się żadnego planu, żadnej listy. Spontan. Jeśli wpadało coś identycznego w dłonie Karolki dwa razy, dwa razy lądowało to w naszym koszyku. Moim zadaniem było dyskretne pozbywanie się zbędnego balastu aby nikt się nawet nie zorientował.
W trakcie bieganiny między regałami ustalałyśmy szybkie menu na jutrzejsza kolację.
Ryba po grecku!
Sałatka z kurczakiem i ananasem,
Lasagne z kurczakiem
I dużo dobrego wina. To będzie cudowny wieczór.
-?Kochanie, mamy już chyba wszystko?
-?Nie, z pewnością o czymś zapomniałyśmy, przejdźmy wszystkie rzędy jeszcze raz.?
-?Mamy wszystko, już trzy razy przeszłaś obok każdego z regałów a poza tym nie mamy już nic miejsca w koszyku. Zapraszamy do kas i módlmy się, aby to wszystko zmieścić w aucie.?
Przy pani kasjerce niemal upadłam widząc kwotę do zapłaty. To nie możliwe, abyśmy tyle tego nabrały. Pośpiesznie przeglądam rachunek. Niestety?zły sen będzie trwał jeszcze jakiś czas.
Złość z tego powodu szybko mi mija, ustępując miejsca kolejnej. Bagażnik wypchany pod sufit, tylnia kanapa zniknęła pod stosem rzeczy potrzebnych i mniej potrzebnych. A moja miłość w trakcie pakowania wciąż wymieniała kolejne rzeczy, o których zapomniałyśmy. Udawałam, że nie słyszę. Zadziałało.
Wybrałyśmy się jeszcze na zakupy w butikach.
Pobiegałyśmy po sklepikach z odzieżą. Karolka wybrała sobie bluzkę, która jej się podobała już przy ostatnich zakupach. Ja kupiłam spodnie jeansowe. Klasyczny krój, biodrówki ? jasny błękit.
Obie zadowolone wróciłyśmy do auta. Oczywiście w drodze powrotnej wstąpiłyśmy do naszego ulubionego sklepu, w którym jeszcze nigdy nic nie kupiłyśmy, z racji dość ekstrawaganckiego stylu odzieży tej firmy. Zaglądamy tam często, ponieważ jedna z ekspedientek jest tam ?nasza?. Zawsze zerka na nas gdy wchodzimy, my zerkamy na nią. Nigdy nie rozmawiałyśmy nawet. Krążą między nami sympatyczne uśmiechu i panuje miły klimat. Jedynie, gdy jestem sama nie wchodzę do tego sklepu, sama nie wiem dlaczego.
Najmniej przyjemny moment następujący zawsze tuż po zakupach. Noszenie sprawunków z auta do domu. Nie mam pojęcia jakim cudem w tak małym koszyku znalazło się tak dużo różnych rzeczy. Dobre 20 minut walczyłyśmy z wnoszeniem wszystkiego na 1 piętro.
Gdy wreszcie wszystko znalazło się już w kuchni brakło nam sił na porządkowanie.
Proza życia. W dodatku nastała czarna noc.
I znowu mogłam się do niej spokojnie przytulić i zasnąć.


Komentarze: 2 do “Rozdział 5”
Zostaw komentarz