Wybrałyśmy urlop w jednym z ciepłych krajów. Z radością zarezerwowałyśmy
wyjazd pod koniec sierpnia i nie mogłyśmy się doczekać daty wyjazdu.
A przed nami było całe lato. Najpiękniejsze miesiące całego roku. Musiałam jakoś zaplanować te tygodnie do urlopu. Chciałam ja jeszcze bardziej poznać przed wyjazdem. Miałam świetny pretekst do tego aby coraz więcej czasu spędzać blisko tej która wprowadziła w moje nudne i poukładane , monotonne życie- słońce.
Z każdym dniem poznawałam ją lepiej. Z każdą chwilą stawała się dla mnie cudowniejsza. Wtedy wiedziałam już, że uwielbiam sprawiać jej przyjemności. Byłam szczęśliwa, gdy wiedziałam, że ona się z czegoś cieszy.
Byłam tak spragniona bliskości drugiej osoby. Potrzebowałam tak niewiele i tak dużo za razem. Chciałam czuć się kochaną. Chciałam kochać. Chciałam już teraz jej. Pragnęłam, marzyłam…..potrzebowałam. Cierpiałam w pewnym sensie. Ale miałam nadzieje…a to już dużo. Przed nami dwiema rysował się plan wspólnych wakacji. Tylko my dwie….obcy kraj…ciepły klimat…błękitne morze….żółta plaża …zachody słońca…dwa tygodnie słodkiego sam na sam.
Tak długo oczekiwana chwila wreszcie nadeszła. Sierpień, przerwa w codziennych obowiązkach służbowych, koniec wstawania bladym świtem? koniec pogoni z zegarkiem w ręku. Przyszła pora jedynie na przyjemności. Na przeżycie czegoś cudownego z Nią!
Po kilkunastu godzinach męczącej podróży znalazłyśmy się obie w raju. Właściwie to ta droga nie była taka straszna. Przecież cały czas mogłam upajać się jej obecnością. Była obok bez przerwy. Była tam ze mną, dla mnie?.tylko dla mnie.
Na miejscu cudowne widoki. Ogromnych wielkości egzotyczne drzewa- palmy i krzewy owocowe, do których widoku przywykłam jedynie w ogrodzie botanicznym. Pokój hotelowy z balkonem i widokiem na morze. Piaszczysta ogromna plaża. Promenada szczelnie zapełniona przyjemnymi knajpkami. Raj na ziemi.
Dwa tygodnie w takich warunkach były chwilą. Codziennie jakieś atrakcje. Codziennie coś nowego. Wycieczki?poznawanie nowych ludzi. Dla mnie najważniejsze były chwile, gdy byłyśmy same. Uwielbiałam z nią rozmawiać, żartować. Uwielbiałam patrzeć gdy się śmieje, bez trudu rozśmieszałam ją do łez. Najwięcej czasu spędzałyśmy na plaży. Wylegiwałyśmy niczym jaszczurki na leżakach ..wygrzewając się w promieniach gorącego słońca.
Mogłam patrzeć na nią godzinami. Leżała obok mnie ? taka idealna, nienaganne kształty- świetna figura, imponujące piersi? piękny kolor skóry. Miałam ja tak blisko?i tak daleko. Gdy szła przez plażę w swoim bikini, spojrzenia męskiej części plażowiczów były wręcz natrętne. Drażniły mnie. Nic nie mogłam zrobić, cieszyłam się jedynie faktem, że wróci za chwilę i połozy się obok mnie. Była osobą, która ma świadomość swojej niebanalnej urody i walorów fizycznych. Lubiła je eksponować. Gorący klimat sprawiał, że nagość dla niej nie była problemem. W pokoju hotelowym bez speszenie paradowała jedynie w stringach. Mnie ta sytuacja osłabiała z podwójną siłą. Upał robił swoje a i widok jej pięknego-nagiego ciała doprowadzał mnie do szaleństwa. Była póki co nieosiągalna dla mnie- mimo, że miałam ją na wyciągnięcie dłoni w dzień i w nocy. To była dla mnie szkoła przetrwania.
Wieczory chętnie spędzałyśmy na spacerach po promenadzie, piciu egzotycznych drinków i rozmowach o życiu, aż do świtu, siedząc na naszym balkonie. Te momenty były dla mnie najcenniejsze. Byłyśmy tylko dla siebie. Poznawałyśmy wzajemnie swoje światy. Stawałyśmy się sobie coraz bliższe. Cieszyłam się jej bliskością i wtedy wyjątkowo dobrze rozumiałam sens słów piosenki Natalii Kukulskiej …? Im więcej ciebie, tym mniej??
Tak bardzo pragnęłam jej bliskości fizycznej. Te chwile na balkonie były dla mnie istotne głównie w tej właśnie kwestii. Prowokowałam sytuacje, gdy mogłam się do niej przytulić ? lub choćby oprzeć głowę na jej ramieniu. Musiałam wykazać się dużym wyczuciem. Bałam się, że uczynię gest, który wszystko popsuje albo ją wystraszy. Było tak cudownie, bałam się cos spłoszyć?chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
Dni szybko mijały, zanim się zdążyłyśmy zorientować nadszedł koniec naszego urlopu.
Ostatni dzień była dla mnie torturą. Wiedziała, że kończy się coś niepowtarzalnego , choć miałam przeczucie, że to początek czegoś nowego w moim życiu.
Wieczorek pożegnalny rozpoczęłyśmy w hotelu. Z żalu wypiłam kilka drinków.
Nie mogłam zrozumieć dlaczego te piękne chwile zawsze tak krótko trwają. Nie wiedziałam, co nas czeka po naszym powrocie do kraju. Wiedziałam tylko tyle, że ona ma wyjść tuż po wakacjach za mąż. Wiedziałam, że pod koniec września maja wyznaczoną datę ślubu. Wiedziałam, że ona nie była przekonana co do słuszności swojego wyboru. Nie wiedziałam, jakie decyzje podjęłam w czasie naszych wakacji. Niechętnie mówiła o nim w czasie urlopu. Jakby unikała tego tematu? jakby zapomniała o nim będąc ze mną, jakby czuła, że sprawia mi przykrość wypowiadając jego imię.
Chwilę przed wyjazdem wybrałyśmy się na ostatni spacer po plaży. Szłam brzegiem spokojnego w tym dniu morza. Słońce schodziło coraz niżej, niebo przyjęło pomarańczową poświatę. Szłam w milczeniu i zamyśleniu, obok szła ona. Także nic nie mówiła. Obu nam udzielił się melancholijny klimat. Szumiało mi mocno w głowie- szumiało dookoła morze. Tak bardzo nie chciałam wracać!
W pewnej chwili w dość spontanicznym odruchu, nie zwracając uwagi na ludzi będących na plaży, chwyciłam ja za dłoń. Bałam się, że ją speszę, że będzie zakłopotana. Że się może nawet zdenerwuje. A ona?ścisnęła mocno moją dłoń i dalej szłyśmy w ciszy. Słońce już dawno zaszło za horyzont a my, nie zwracając uwagi na spojrzenia ludzi, przedłużałyśmy tą piękną chwilę jak długo się dało.
Do dzisiaj pamiętam ogrom swojego szczęścia?.niedowierzania, radości i ciekawości najbliższej przyszłości. Do teraz pamiętam jak mocno biło mi serce, nawet teraz przyśpiesza na wspomnienie tamtego dnia?
cdn.


Komentarze: 2 do “Rozdział 4-cz.3”
Zostaw komentarz