Krzysztof podejrzliwy i zły zdecydował w końcu, że wyjedzie na kontrakt zagraniczny. Dostał propozycję bardzo dobrej pracy w Grecji. Mógł zarobić w miesiąc tyle ile tutaj zarabiał w prawie pół roku. W angażu zagwarantowali mu możliwość wyjazdów do kraju na przedłużony weekend raz w miesiącu. Podjął decyzję, że wyjedzie choć na rok.
Julka była już na tyle duża, że dała sobie wytłumaczyć wyjazdy taty z domu. Czekała na jego powroty. Obchodziła raz w miesiącu swoje święto ? przyjazd ojca, który rozpieszczał jak nikt na świecie w czasie tych wspólnych weekendów.
Po roku kontrakt został przedłużony. Karolka przywykła do jego nieobecności. Właściwie to nauczyła się żyć w poczuciu, że jest sama z dzieckiem. Wolała tak. Na kolejne propozycje przedłużania kontraktu szybko się zgadzała. Głównym argumentem były pieniądze. Pod przykrywką chroniło się prawdziwy powód. Nie była stworzona do bycia żoną, nie umiała tak żyć na dłuższą metę. Cieszyła się jedynie z tego, że w roli matki czuje się wyśmienicie.
Do drzwi zadzwonił dzwonek. Krzysiek przyjechał.
-?Hura, mój tatuś przyjechał!!? ?mała skakała szczęśliwa, krzyczała w niebogłosy.
Nerwowo zaczęła biegać po mieszkaniu zbierając swoje rzeczy. Otworzyłam drzwi.
-?Cześć Krzysiu?- zaprosiłam gościa do środka.
-?Witaj Ada?- odpowiedział uśmiechając się serdecznie.
Na to wszystko wybiegła Julka, rzuciła mu się na szyję. Lubiłam patrzeć na ich powitanie. Julka zawsze bardzo żywiołowa, nie kryła radości ? piskiem oznajmiała wszem i wobec swoja euforię. Krzysiek wycałował mała z każdej strony.
-?Czy moja księżniczka jest już gotowa??- zapytał.
-?Tak tatusiu, czekam na ciebie od stu godzin!?- i wyszczerbiony uśmiech- małej kokietki.
-?Wejdź Krzysztof, napijmy się kawy ? właśnie zaparzyłam. Karolina jest w łazience, za chwilę wyjdzie.?
-?Dobrze, dziękuję za zaproszenie. Czy moja księżniczka po stu godzinach wyczekiwania da radę poczekać jeszcze kwadrans??- zapytał Julkę
-?A ile to kwadrans tato?- długo??- zapytała zakłopotana, zerkając nerwowo na mnie.
-?Nie kochanie, jak ta duża wskazówka będzie tutaj.? ? wskazał palcem na zegarze.
-?Ok., mogę chwilę poczekać, pokażę ci jeszcze mój konkursowy rysunek!?- odpowiedziała i pobiegła ochoczo do swojego pokoju.
Dołączyła do nas Karolina. Przywitała się z Krzyśkiem. Dziwna niby sytuacja. Dość nietypowa, dla niektórych pewnie niestosowna. Ona, on , ja i ich dziecko. Nasze dziecko.
Skomplikowana sytuacja. W trakcie moich rozważań wróciła Julka z mocno do dzisiaj zmęczonym rysunkiem. Podsunęła go ojcu pod oczy.
-?Tatusiu, zgadniesz kogo namalowałam??
-?Myślę, że mi się uda. To jest moja księżniczka, poznaję po uśmiechu. Obok mamusia ? ma podobna fryzurę i śliczne oczy. Z drugiej strony to chyba ja. O i jest ciocia Ada nawet.?
-?Tato- to nie koniec!?- Julka się prawie obraziła.
Krzysiek uśmiechnął się konspiracyjnie, spojrzał na nas wymownie. Zauważył tęczę.
-?Wiem kochanie, widzę. Narysowałaś również Pusię. Śliczny jest twój obrazek. Powinnaś go oprawić w ramkę.?
-?I podarować tobie tatusiu, powiesisz sobie w pracy na ścianie-dobrze??
-?Cudowny pomysł, dziękuje księżniczko ? to fantastyczny prezent, nie spodziewałem się czegoś tak cudownego.?
Gdy mała opuściła nasze towarzystwo, mogliśmy spokojnie porozmawiać. Ogólnie o wszystkim co się tyczyło dziecka. Jakie robi postępy w przedszkolu. Co ostatnio nowego wymyśliła. Czy jest grzeczna. Czy Krzysztof powinien na coś szczególnie zwrócić uwagę.
Karolina pochwaliła się sukcesami w pracy. Ja wspomniałam o ostatniej podwyżce, która pozwoli nam na fajny urlop tego roku. Krzysiek opowiedział nam, właściwie zaczął opowiadać o nowej narzeczonej, którą poznał niedawno w klubie w Grecji. Nie dokończył, bo mała z braku cierpliwości, wbiegła z zegarkiem pod pachą do pokoju i oświadczyła, że duża wskazówka już dawno była tam gdzie tato pokazał. Rozśmieszyła naszą trójkę do łez swoją powagą i stanowczością.
Kilka minut później stałyśmy obie na balkonie machając do naszego szczęścia odjeżdżającego z ojcem na tydzień słodkiego rozpieszczania.
Słodkie rozpieszczanie dobrze zrobi też nam. Wreszcie mamy czas tylko dla siebie. Tyle zaległości we wszystkim. Zaległości towarzyskie. Zaległości w wydarzeniach z dziedziny kultury i sztuki. Fajnie byłoby wybrać się do teatru, do kina. Pojechać na kolacje do przyjaciół. Poleniuchować przed telewizorem z kubeczkami herbaty z cytryną. Pooglądać zaległe filmy na dvd. Poczytać książki. I tylko tydzień na to wszystko.
Słodkie sam na sam?tylko my, nasze wspólne marzenia i wspomnienia. I to co najważniejsze ? chwila która trwa właśnie teraz. Nasza kolejna wspólna chwila.
To przedpołudnie spędziłyśmy w łóżku. Karolina podjęła za nas decyzję. Nie umiałam się jej oprzeć. Potrafi pocałować mnie w taki sposób, ze po nim można ze mną zrobić wszystko.
Wciągnęła mnie podstępem do łazienki, później pod prysznic w ubraniu. Stałam tak ociekając wodą a zamiast złości na mojej buzi malował się uśmiech. Rozbrojona i szczęśliwa czekałam na jej kolejne pomysły aby sprawić mi przyjemność. Całowała mnie delikatnie w usta, rozpinając równocześnie kolejne guziki mojej bluzki. Wsunęła dłoń dotykając moich piersi.
Była bardzo delikatna i stanowcza. Dokładnie wiedziała co robi. Druga ręką zaczęła rozpinać moje spodnie. Przerwała na chwilę zsuwając z siebie szlafrok. Stała teraz przede mną całkiem naga. Ma bardzo smukłe i ładne ciało. Jędrne piersi. Dba bardzo o swój wygląd. Jest zawsze ładnie opalona. Uwielbiam gładkość jej skóry, zapach jej ciała. Uwielbiam jej szyję. Ona bardzo lubi gdy całuję jej kark. Nie umiem się opanować gdy jest blisko mnie, muszę ją mieć najbliżej siebie jak się da. Żadna kobieta nie działała jeszcze na mnie tak jak Karolina.
Za chwilę ja też jestem całkiem rozebrana. Teraz obie możemy cieszyć się sobą? stęskniłyśmy się za sobą przez te ostatnie? dwie godziny.
Sobotnie lenistwo w najlepszym wydaniu. Dla takich chwil warto żyć.


Jeden komentarz do “Rozdział 3-cz.4”
Zostaw komentarz