Było bardzo sympatycznie. Dla Karolki Krzysztof był bardzo dobrym kolegą. Dla niego ona była kimś bardzo ważnym. Kochał ją. Ona chciała wierzyć, że go pokocha.
On bardzo się starał, aby wszystko miało swoją subtelną oprawę. Dbał o romantyzm w ich życiu. Organizował liczne niespodzianki. Cieszył się jak dziecko gdy mógł jej sprawić radość. Ona chciała być szczęśliwa trochę na siłę.
Jeden z romantycznych wieczorów przy świecach i dobrym winie sprawił, że Karolka uległa urokowi Krzyśka. To był jej pierwszy raz. Nie tak to wszystko sobie wyobrażała. Brakowało jej czułości i bliskości osoby kochanej. On mimo, że starał się być namiętnym i delikatnym sprawiał jej ból. Nie czuła się dobrze. Wiedziała od początku, że to był błąd.
Konsekwencją ich nocy była ciąża.
Bała się. Przez moment nie przyszło jej do głowy aby ją usunąć ale z trudem przychodziła jej do głowy myśl, ze będzie miała dziecko z Krzysztofem.
On gdy się o tym dowiedział, oszalał ze szczęścia. Dwa dni później pojawił się u jej mamy ze swoimi rodzicami i ogromnym bukietem czerwonych róż.
Dochowując tradycji oświadczył się na kolanach wręczając pierścionek zaręczynowy.
Karola była zagubiona. Sytuacja ją przerosła. W drodze było jej dziecko. Musiała być odpowiedzialna teraz za oboje. Od jej decyzji zależało życie jej i jej dziecka.
Zgodziła się. Wcześniej przeprowadziła z nim jednak dłuższą i poważna rozmowę.
Opowiedziała mu prawdę o sobie. Wyznała wprost, że bliższe jej naturze są kobiety. Że zawsze jej się wydawało, że jej partnerką życiową będzie jakaś kobieta a nie facet. Że dziecka z pewnością nie planowała. Że nie jest pewna swojej decyzji ale wie, że teraz musi troszczyć się głównie o swoje dziecko. On w skupieniu wysłuchał tego wszystkiego. Później zapadło dłuższe milczenie. W końcu powiedział, że szanuje jej szczerość i dziękuje za odpowiedzialność. Obiecał zrobić wszystko co tylko możliwe aby dać szczęście swojej rodzinie.
Przez moment nawet ona uwierzyła, że może być dobrze.
Akcja ślubno weselna przebiegła prawie bez jej udziału. On wszystkim się zajął. Zorganizował wszystko od a do z. Karolina nosiła pod sercem ich dziecko, jej zadaniem było jedynie dbać o siebie i maleństwo.
Miesiąc później stanęli na ślubnym kobiercu. Sakramentalne ?tak? brzmi w jej uszach do dziś.
Po ślubie były życzenia i łzy, później huczne wesele z masą gości, którzy bawili się doskonale do białego rana.
Kilka miesięcy później na świat przyszła ich córeczka. Malutka kruszynka ważyła niewiele ponad 3 kg. i mierzyła niecałe 50 cm. Ciemna czuprynka, śliczne pełne usta, delikatne miniaturowe dłonie i stópki. Wszyscy zakochiwali się w Julce od pierwszego wejrzenia. Jej tato był jej największym wielbicielem zaślepionym miłością do granic możliwości.
Gdy dziewczyny wyszły ze szpitala wróciły do prawdziwego pałacu. Krzysztof zadbał o wszystko. Odświeżył mieszkanie, wytapetował pokój dziecinny. Urządził go w najmodniejsze meble. Na środku pokoju ustawił kołyskę z różowym baldachimem. Stolik do przewijania, łóżeczko z kolorową karuzelą z pozytywką. Szafki po brzegi wypełnione były pieluchami jednorazowymi, kosmetykami najlepszych firm i markowymi ubrankami. Wyprawkę pomogła skompletować pod nieobecność Karoliny jej przyjaciółka ? Beata. Krzysztof ja poprosił o poradę i towarzystwo. W końcu Beatka była ekspertem w temacie dzieci, niedawno urodziła trzecie maleństwo- tym razem syna.
Kolorystyka pokoju również była precyzyjnie przemyślana. Różowo fioletowe dodatki sprawiały, ze pomieszczenie to było słodkie wręcz cukierkowe. Na powrót dziewczyn do domu Krzysztof przy gotował jeszcze jedną niespodziankę.
cdn.


Zostaw komentarz