Zamknęłam komputer, nie kończąc pisania listu. Opowiedziałam o rozmowie z Pawłem Karolinie. I pojechałam na spotkanie z bratem. Moje dziewczyny postanowiły pod moją nieobecność wybrać się z Kasią i dzieciakami na piknik za miasto. Spakowały jedzenie w koszyk, trochę słodyczy, koc i kilka zabawek i ruszyły niedaleko nad nasze ulubione jeziorko pod lasem. Dzieci uwielbiały tam, jeździć. Miały już swoje ulubione zakątki, skrytki. Umówiłam się z Karoliną, że jak mi się uda, dojadę do nich a jeśli nie, spotkamy się wieczorem w domu.
Paweł już czekał na mnie. Towarzystwa dotrzymywał mu Marek. Znali się przecież i lubili. Kilka wspólnych imprez mieliśmy już za sobą.
Na naszym stoliku czekała już na mnie kawa, moja ulubiona – latte. Obaj panowie pamiętali, że taką właśnie lubię pić popołudniami.
Chwilę po tym jak usiadłam, Marek nas przeprosił i wrócił do obowiązków a my mogliśmy spokojnie porozmawiać.
Włączyłam komputer. Paweł przez kwadrans opowiadał mi jeszcze o tym projekcie po czym powiedział:
- Mam pomysł, co powinnaś napisać a później powiedzieć aby zainteresowali się twoim pomysłem.
- No to mów!
- Powinnaś zająć się czymś, na czym naprawdę znasz się dobrze!
- No i co to miałoby być? Paweł- mówiłam ci już, że nie chcę znowu pracować w księgowości!
- Nie o tym myślałem.
- No to nie wiem, mam opisywać jak należy opiekować się dziećmi? Rubryka dla przyszłych mam czy coś takiego?
-Nie… skup się siostra!
- Nie mam zielonego pojęcia. Możesz wreszcie powiedzieć?- zaczęłam się denerwować na niego.
- Mogę. Powinnaś zająć się tematem homoseksualizmu w Polsce. Pisać o homofonii. O nietolerancji. O osobach takich jak wy. O normalnych lesbijkach i gejach, którzy żyją w ukryciu. Masz tyle doświadczeń i informacji. Wiesz o tym temacie wszystko.
- Nie. Paweł, ja się ukrywam! Zapomniałeś o tym?
- Nie, wręcz przeciwnie. Doskonale pamiętam.
- No to jak miałabym pracować w temacie przed którym uciekam?
- Ada, przecież to nie praca w telewizji gdzie pojawiasz się na wizji. To Internet. To praca taka jak w prasie, w radio. Trzecia władza. Wiesz przecież jaką moc ma słowo pisane. Dzięki temu nośnikowi możesz pomagać innym.
- No ale muszę się ujawnić. A przecież nie mogę!
- Nie musisz. Możesz ale nic nie musisz. Jeśli zrobisz to z głową zostaniesz incognito od początku do końca. Wystarczy zgrabny pseudonim artystyczny.
- No niby tak. – zaczęłam widzieć temat w innym, lepszym świetle.
- Powinnaś to wykorzystać, masz pewną przewagę nad innymi, bliski ci jest temat zupełnie obcy dla zdecydowanej większości ludzi. A to coś interesującego niemal dla każdego. Wszystko co obce jest pasjonujące.
- Wiem, widzę to po swoim blogu. Trafiają na niego ludzie hetero i często zostawiają komentarze, że nie wiedzieli, nie zdawali sobie sprawy …
- Bingo! – masz już sporo tematów na tapecie. Twój blog to wyśmienity materiał do publikacji.
- To prawda, dużo tekstów zamieściłam do tej pory na stronie a to prawdziwe gotowce.
- No – widzę, że zaskoczyłaś!- ucieszył się Paweł.
- No tak, ale będę musiała wyjść z ukrycia choćby w redakcji. Przed pracodawcami.
- No i co z tego? Może będzie wszystko ok.? Nie wiesz przecież jacy ludzie tam pracują.
- Prawda. To co mam teraz zrobić?
- No jak to? Napisać interesującą ofertę. Wszystko zależy od niej!
- No tylko jak?- nie bardzo wiedziałam od czego zacząć.
- Otwieraj Worda. Będę ci dyktował… rzucił Paweł swoim przywódczym głosem i zapalił papierosa wygodnie rozsiadając się w fotelu. Uruchomiłam program, ułożyłam palce na klawiaturze i kiwnęłam głową. Paweł wypuścił chmurę dymu i z ogromną płynnością i pewnością sobie zaczął dyktowanie:
Szanowni Państwo!
Po przeczytaniu Państwa artykuły w Internecie oraz po wnikliwym przeanalizowaniu tekstu doszłam do bardzo oczywistego wniosku, że poszukujecie do współpracy osób dokładnie takich jak ja. Mam do zaproponowania coś bardzo interesującego, co jak myślę pozwoli osiągnąć sukces nie tylko Państwa portalowi ale również mojej skromnej osobie…


Jeden komentarz do “Rozdział 36 – cz.3”
Zostaw komentarz