Szanowni Państwo!
Po przeczytaniu Państwa artykułu na jednym z portali internetowych, szczerze zainteresował mnie Państwa nowy projekt. Pomysł wydaje się bardzo interesujący i rokujący nadzieję na duży sukces…
Ciężko szło mi to pisanie. Sięgnęłam po telefon. Może Paweł coś mi pomoże. Wybrałam jego numer.
- Hej siostrzyczko, wreszcie sobie o mnie przypomniałaś, co tam u was?
- Cześć Paweł. Dziękuje, u nas wszystko w porządku. Dzięki. Dzwonię do Ciebie, bo mam sprawę.
- No tak, bezinteresownie to już nie ma szans- nie? – zażartował Paweł.
- Oj nie jest to żaden interes tylko prośba o wyrażenie twojej opinii- nie przesadzaj, że jestem taka zła siostra!- odgryzłam się braciszkowi.
- Ok., już kończę z żartami. O co chodzi Ada?
- Szukam pracy, jak ci wiadomo. Fajnie siedzieć z dzidziusiem w domu i nic nie robić ale już wystarczy tego bezrobocia.
- No przecież mówiłem, żebyś przyszła do nas!
- Wiem, dzięki – już ci to tłumaczyłam, nie z tym dzwonię.
- No to mów o co chodzi.
- Paweł, czy ty może słyszałeś o nowym projekcie dotowanym przez Unię Europejską – mającym za zadanie stworzenie nowego portalu internetowego dla wszystkich?
- Tak, wiem o czym mówisz. To ma być miejsce, w którym znajdą się wszystkie rzeczy jakie spotyka się w Internecie czyli wyszukiwarki, społeczności, informacje, fora dyskusyjne, ogłoszenia, galerie, strony prywatne itd. Duża rzecz. Naprawdę ogromne przedsięwzięcie.
- Skąd masz tyle informacji? – byłam szczerze zaskoczona.
- No wiesz, pracujemy poniekąd w tej branży. Internet nie jest nam obcy – zaśmiał się Paweł.
- Czytałeś ten artykuł, na który dzisiaj trafiłam?
- Też, ale najpierw otrzymaliśmy zapytanie od założycieli tego portalu, czy chcielibyśmy podjąć współpracę z nimi.
- Tak? A co twoja agencja ma do tego?
- No wiesz, tego typu operacje muszą być podparte obszernymi działaniami marketingowo- reklamowymi. Bez tego nie ma szans na osiągnięcie sukcesu.
- No tak, rozumiem. Nigdy nad tym nie myślałam, ale faktycznie. Nie wystarczy coś zrobić i zawiesić na serwerze.
- Właśnie. Muszą nową rzecz rozpropagować. A my możemy im pomóc.
- Zgodziliście się na współpracę?
- Jeszcze się zastanawiamy, negocjujemy warunki umowy. Zobaczymy. A co siostrzyczko- chcesz się do nich dołączyć?
- No właśnie myślę nad tym. Obiecująco to wygląda tylko boję się, że nie mam żadnego doświadczenia. Cóż ja tam mogę robić skoro dotychczas siedziałam w cyferkach i liczyłam słupki?
- Oj Ada, więcej wiary w siebie! Masz kilka zalet, które doceniłaby moja firma – ale nie chcesz z nami pracować.
- Paweł, denerwujesz mnie!
- Dobrze już, żartowałem. Nie denerwuj się złośnico.
- Myślisz, że powinnam spróbować?
- Pewnie, jeśli postanowiłaś zmienić branżę- to pewnie!
- No to może podpowiesz mi- co powinnam napisać aby ich zainteresować swoją osobą?
Paweł przez chwilę milczał. Wreszcie rzuciła:
- Mam pomysł, ale to na dłuższą rozmowę. Spotkajmy się, pomogę ci napisać ten list.
- Dobrze. Gdzie i kiedy? – ucieszyła mnie jego propozycja.
- Podjedz do Rynku, może spotkajmy się w restauracji Marka?
- Dobrze. Może być o 14?
- Idealnie. Kończę już pracę, za chwilę będę mógł urwać się z biura.
- No to buźka, do zobaczenia…
- Ada, weź ze sobą notebooka! Może się przydać.
- Ok. paaa
W zwyczaju sobotnie popołudnia spędzałyśmy z dziewczynami razem. Dzisiejszy dzień miał być inny, być może to pierwszy dzień z tego nowego – lepszego życia.


Jeden komentarz do “Rozdział 36 – cz.2”
Zostaw komentarz