Krzysiek pokiwał głowa. Wróciliśmy do pokoju na kawę. Jeszcze z godzinę gadaliśmy o równych rzeczach, pomijając jednak temat dziecka.
Po wyjściu Krzyśka Karolina nie była zadowolona z przebiegu rozmowy. Była pewna, że jej ex nie wyrazi zgody. Znała go przecież.
Następnego dnia odebrałam telefon, to był Krzysiek.
Powiedział, że całą drogę do domu myślał nad naszą propozycją. I nie uważa, aby to był dobry pomysł. Raczej nie będzie nam w stanie pomóc.
Podziękowałam za telefon i się rozłączyłam. Szkoda, wiedziałam że Karolinie będzie przykro. Musiałam jej jakoś przekazać tą informację. Czekałam wieczorem na jej powrót z pracy. Julka już spała. Karola weszła do domu z radosnym uśmiechem. Aż w podejrzanie dobrym humorze.
Nie chciałam jej go psuć ale też chciałam już podzielić się z wiadomością od Krzyśka jak najszybciej i mieć z głowy to obciążenie. Zaczęłam spokojnie, robiąc Karoli herbatę:
- Dzwonił do mnie Krzysiek- powiedziałam,
-Wiem, do mnie też. Jak myślisz, kto mnie wprowadził w tak wyśmienity humor?
Nie wierzyłam własnym uszom- ona się cieszyła, że Krzysiek nie chce zostać ojcem naszego dziecka!
- Nie rozumie z czego się tak cieszysz! – rzuciłam zła na jej radość,
- No jak to z czego? No wiem, że to nie po naszej myśli ale może tak będzie lepiej?- powiedziała Karolina.
- Karola! Przestań mnie wkurzać! Tak cię uradowała wiadomość, że nie będziemy miały dziecka?-wykrzyczałam.
- O czym ty mówisz kochanie? – jak to nie będziemy?
- No będziemy ale nie z Krzyśkiem!
- A z kim?? Zwariowałaś?! – Ada, o czym ty mówisz?
Coś mi tutaj nie pasowało. Zorientowałam się, że chyba mamy sprzeczne informacje.
- Dzwonił Krzysiek – tak? – zapytałam.
- No tak, powiedział że nie zgadza się na In-vitro- spokojnie mówiła Karolina.
- No właśnie, to do cholery z czego się cieszysz?!!!
- Ale powiedział też, że zgodzi się na inną próbę… kończyła zdanie Karolina.
- i…
- i czytał kiedyś o parze dziewczyn, którym udało się zapłodnić jedną z nich za pomocą spermy w strzykawce. Krzysiek zapytał, czy nie możemy spróbować w taki sposób. Może się akurat uda i w tym momencie nie będziemy musieli wszyscy jeździć do kliniki i przechodzić tych nieprzyjemnych zabiegów.
Nie wierzyłam w to co słyszę.
- Krzysiek dzwonił do mnie dzisiaj około południa ale powiedział tylko, że się nie zgadza. – powiedziałam odrobinę się tłumacząc swoją wybuchową reakcję.
- No to musiał sprawę jeszcze raz przemyśleć bo do mnie dzwonił około 18 i powiedział zupełnie coś innego – to znaczy .. no wiesz.
Zaczęłam wierzyć, że może się udać.
Przypomniałam sobie jedną z nowel wchodzącą w skład filmu „Gdyby ściany mogły mówić 2” Jedna z historii to opowieść o parze dwóch kobiet w wieku przybliżonym do naszego. Tak jak my- decydują się na sztuczne zapłodnienie ale spermę biorą z banku dawców. W dni płodne jedna z bohaterek raniutko wsiada w swoje auto i mknie do kliniki po paczuszkę ze zamrożoną spermą, po czym za pomocą pipety dokonują próby zapłodnienia w romantycznym nastroju, aż za którymś razem się udaje! Wiem, że to tylko film, ale fizycznie i praktycznie to przecież realne. Nawet BARDZO możliwe.
Krzysiek ma rację. Skoro można spróbować tak – to po co kombinować jak koń pod górę?
Wreszcie przyszła chwila gdy mogłam się szczerze ucieszyć z decyzji Krzyśka. Byłam zachwycona jego pomysłowością i faktem, że chce pomóc i… Krzysiek to na serio fajny facet. Cieszę się, że Karolina trafiła właśnie na niego przede mną.
Tego wieczoru zasypiałyśmy naprawdę szczęśliwe. Do tego stopnia, że postanowiłyśmy jeszcze przed końcem lata pozwolić sobie na odrobinę luksusu i na początku września wybrać na kilka dni gdzieś w góry z Julką. Trzeba korzystać z takich okazji zanim dzidziuś z naszych planów i marzeń stanie się rzeczywistością. Zakopane. To idealne miejsce na kilkudniowy wyjazd w góry. Krupówki a dookoła kolorowe Tatry. No i długie spacery … idealny sposób na pożegnanie lata w tym roku. Postanowione- jedziemy do Zakopca!


Zostaw komentarz