Z jednej strony byłyśmy za małą bardzo stęsknione i nawet było nam trochę przykro- że ona za nami tak bardzo się nie stęskniła, ale z drugiej strony patrząc, miałyśmy ułatwioną sposobność do poważnej rozmowy z Krzyśkiem.
Zaproponowałam mu coś do jedzenie, podziękował twierdząc, że po drodze jedli zatrzymując się w jakiejś restauracji tuż przed Warszawą.
Zrobiłam więc kawę i mogliśmy spokojnie usiąść aby pogadać. Na początek oczywiście oczekiwałyśmy relacji z wakacji. Krzysiek na gorąco opowiadał o pobycie nad morzem, o swoich znajomych i ich dzieciakach. Przez moment chyba się zapomniał i mimochodem powiedział, że była z nimi jakaś Asia. Później z kontekstu wynikało, że Joanna to jego przyjaciółka, która dojechała do nich na kilka dni. Wyglądało nawet, że to jego partnerka. Przykrywał swoją opowieść odrobiną obojętności ale Karolina poznała i wyczuła, że tu coś musi być na rzeczy. Porozumiewawczo rzucała spojrzenia w moją stronę. Na początku nie wiedziałam o co jej chodzi. Dopiero z czasem zajarzyłam.
Tak sympatycznie nam się rozmawiało, Krzysztof pokazał kilka zdjęć zrobionych aparatem komórkowym, obiecał zgrać zdjęcia z aparatu i wysłać nam na Cd-romie. W pewnej chwili, gdy temat wakacji się wyczerpał- Karolina zaczęła szturchać mnie w łokieć. Tak niby przypadkiem.
Chciała chyba, abym zaczęła temat dziecka. Udawałam, że mnie temat nie dotyczy. Przecież to Karolina miała już z nim dziecko. Jak ja mogłam zacząć temat? Po dłuższej męczącej chwili Krzysztof zapytał o nasz urlop. Nie pomagał nam w sytuacji, bo co niby miałyśmy powiedzieć? Nie, wakacji w tym roku nie będziemy miały bo jesteśmy spłukane jak mysze kościelne, no ale może kiedyś znajdę pracę to sobie jakoś poradzimy… a tak na marginesie – mógłbyś zrobić nam dziecko? Bez obaw- o alimenty nie poprosimy!
- Wakacje w tym roku trochę się nam przesunęły- zaczęła Karolina- dużo pracy ostatnio i tak jakoś się nie złożyło jak do teraz zaplanować wakacji.
- Nie bądź taka skromna Karola- rzuciłam włączając się do rozmowy – Pochwal się lepiej.
- No Karolina- jak jest czym to pewnie, chwal się!- niecierpliwił się Krzysiek.
- No dostałam samodzielny i duży projekt – organizacja kampanii reklamowej dużego klienta. Jak z tym sobie poradzę i zleceniodawca będzie zadowolony – awansuję no i na wakacje polecimy na Seszele- zażartowała Karola.
-Moje gratulacje- Krzysiek rzucił serdeczny uśmiech. Ja napuszyłam się cała dumna z mojej dziewczyny. Karolina chciała jeszcze coś dodać ale zadzwonił domofon.
Julka zapragnęła nagle nas zobaczyć. Weszła na górę, właściwie to wsypała się do mieszkania z tuzinem dzieci z sąsiedztwa. Wszystkie chciały się napić, bo zabawa w berka je wycieńczyła.
Maluchy dostały po szklance kompotu, którego na szczęście było pod dostatkiem i wybiegły z powrotem na dwór.
Mogłyśmy wrócić do rozmowy.
Karolina postanowiła zacząć działać, zanim Krzysiek rzuci- że musi już lecieć i nici wyjdą z naszych planów.
- Krzysztof- mam do ciebie pewna sprawę. Zanim jednak powiesz- NIE- przemyśl ją bardzo dokładnie.
Krzysiek po tym wstępie zasępił się. Już chciał krzyczeć „N I E”!!! ale z grzeczności postanowił wysłuchać. Ja na jego miejscu też tak zareagowałabym na takie wprowadzenie.
- Tak sobie z Adą zaczęłyśmy planować dalsze życie, rozpatrywać różne możliwości umacniania naszego związku… tutaj zrobiła pauzę, bo zorientowała się, że gada jakieś bzdury! Że niby dziecko miałoby umocnić nasz związek? Bzdura. Nasz związek jest tak silny, że nic nie musi go umacniać a już z całą pewnością, żadne dziecko na świecie nie powinno pojawiać się na nim z takich powodów!
- Przepraszam Krzysiek- wycofała się Karolina- gadam jakieś bzdury. Nie wiem jak mam ci to powiedzieć.
Krzysztof zrobił wielkie oczy. Chyba się nawet wystraszył. Wyczekująco i nerwowo zerkał na przemian w moje i Karoliny oczy. Musiałam ratować sytuację bo nasze szanse z każdą sekundą marniały.
- Krzysiek- to może ja powiem… wprost. Wiesz, że bardzo cię lubię i szanuję. Bardzo doceniam twoją postawę wobec nas i twoją miłość do Julki. Wiesz o tym- prawda?
Krzysiek kiwał głową chociaż nie wiem czy to było potwierdzenie, że zdaje sobie sprawę z mojego szacunku i uznania. Ot kiwał na moje słowa na zasadzie „ słucham cię babo- mów dalej!”
-Widzisz zapewne, że i my się staramy aby życie Julii było normalne i szczęśliwe- ciągnęłam dalej- Mała nie jest krzywdzona przez fakt, że opiekujemy się nią we dwie. Mam nadzieję, nie zauważyłeś w córce żadnych niepokojących sygnałów, że w jej życiu dzieje się coś niedobrego?
Krzysiek kiwnął przecząco głową.
- Chyba nie chcecie z nią wyjechać gdzieś za granicę? – w końcu nerwowo zadał pytanie.
- Nie, nie!- rzuciłyśmy równocześnie .
- Wręcz przeciwnie- dodałam. Chcemy aby nasza rodzina się powiększyła! Postanowiłyśmy z Karoliną, mieć dziecko.- zadowolona ze swojej szczerości oparłam się wygodnie o oparcie fotela jakbym uczyniła swoją powinność i byłam już wolna.
Krzysztof patrzył tym razem tylko na Karolinę. Ona milczała. Kilka sekund ciszy zmęczyło mnie wręcz fizycznie.
-Mamy do ciebie Krzysztof pewną prośbę. Chciałybyśmy abyś został ojcem naszego dziecka- dorzuciłam kończąc swoją frazę. Na tym miałam poprzestać. Resztę chciałam zostawić Karolinie i Krzyśkowi.
Karolina milczała.


Zostaw komentarz