Pierwszy pomysł, to oczywiście adopcja. Tyle nieszczęśliwych dzieci skazanych jest na placówki opiekuńczo- wychowawcze. Niekochane, niechciane… zagubione.
Niestety nasz związek nie spełnia żadnego warunku, który umożliwiałby nam stworzenie choćby rodziny zastępczej, nie myśląc już nawet o adopcyjnej. Nie w naszym kraju. Nie jesteśmy zbyt dobre, bogate duchowo, emocjonalnie i mentalnie aby odpowiednio zaopiekować się dzieckiem. Przykre to, bo wiem, że tkwią w nas niezliczone pokłady miłości, jaką mogłybyśmy w trójkę obdarować jakieś maleństwo.
Podstawowe wymagania wobec kandydatów są określone przez Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, który mówi, że: “Przysposobić może osoba mająca pełną zdolność do czynności prawnych, jeżeli jej kwalifikacje osobiste uzasadniają przekonanie, że będzie należycie wywiązywała się z obowiązków przysposabiającego…” Brzmi zachęcająco nawet dla nas- ale ujęcie tych słów jest tak obszerne i ogólne, że właściwie każdemu człowiekowi mogą odmówić bo zawsze znajdzie się jakieś ale.
Po telefonie do Ośrodka Adopcyjno Opiekuńczego pomysł stał się idiotycznym. Obie straciłyśmy wiarę, że kiedykolwiek mogłoby się nam udać – zaadoptować dziecko.
Drugim pomysłem jest możliwość zapłodnienia In-vitro. Ten pomysł jest jak dla nas idealnym rozwiązaniem.
Przekopałam prasę fachową oraz świat wirtualny w szerz i wzdłuż. Zdobyłam sporo informacji. Fora dyskusyjne stały się bezcennym źródłem informacji. To miejsca, gdzie można dowiedzieć się wszystkiego. Od lekarzy, prawników, niedoszłych, przyszłych i aktualnych rodziców. Masa pytań, odpowiedzi i rzeczowych informacji.
Dowiedziałam się, że najlepsza klinika w Polsce mieści się w Białymstoku. To specjaliści od leczenia niepłodności. W naszym przypadku „bezpłodność” jest użyta trochę nad miarę, ale jakkolwiek się nad tym głębiej zastanowić to fakty są właśnie takie: Kochamy się, jesteśmy w stałym związku, chcemy mieć dziecko. Nie możemy. Znaczy się – cierpimy na bezpłodność.
Klinika na swojej stronie bardzo szczegółowo opisała wszelkie rodzaje niepłodności- sposoby ich leczenia, procedury towarzyszące wszystkim etapom opieki nad pacjentami oraz szczegółowy cennik szacunkowy z wyraźnym wskazaniem, że tak naprawdę ceny dostosowywane są do poszczególnych przypadków.
Wygląda to wszystko tak, że pierwsza wizyta- wstępna to spotkanie kwalifikacyjne. Lekarz prowadzący zapoznaje się z historią danej pacjentki. Poznaje dokumentację medyczną. Przeprowadza badanie wstępne plus zleca badania dodatkowe. Pierwsza wizyta w klinice to zazwyczaj jednodniowy- góra dwudniowy pobyt. Przy drugim wariancie niezbędny jest oczywiście nocleg- którym nie trzeba się martwić, bo klinika dysponuje niewielkim hotelem szpitalnym przygotowanym na takie okazje. Oczywiście hotel jest extra odpłatny ale i wygodny bo mieści się na miejscu.
Proces przygotowania pacjentki do zabiegu trwa od kilku do kilkunastu tygodni. W czasie tego okresu należy trzymać się ściśle zaleceń lekarza czyli zażywać np. kuracji hormonalnej niezbędnej przed zabiegiem. Kuracja farmakologiczna to również spore obciążenie finansowe.
Kolejna wizyta w klinice – to kilkudniowy pobyt. Przyszła matka pojawia się w niej określonego dnia cyklu miesiączkowego. Trwają wszystkie niezbędne badania i analizy.
Po kilku dniach może dołączyć przyszły tatuś ( w naszym przypadku dawca spermy).
Po pobraniu nasienia następuje wiadomy zabieg, którego zadaniem jest zapłodnienie pacjentki.
Później sprawa wygląda jak zawsze przy ciąży. Stała opieka lekarza czyli co kilka tygodni badania ambulatoryjne.
Na końcu następuj- tu was pewnie nie zaskoczę- szczęśliwy poród.
Z moich wstępnych kalkulacji i badań rynku wynika, że cała operacja „ zróbmy sobie dzidziusia” to koszt od kilku do góra 10 tysięcy złotych. No i niestety istnieje niebezpieczeństwo, że się nie uda za pierwszy razem. Wtedy przy kolejnej próbie koszt jest nieco niższy ale takich nieudanych prób może być więcej. Szacuje się, że istnieje ok. 50 % szansy na powodzenie. Niewiele to – muszę przyznać.
Więc kila problemów rzuciło życie pod nosze nogi.


Jeden komentarz do “Rozdział 35 – cz.2”
Zostaw komentarz