Zadzwoniłam do Patryka i Zosi. Nie spodziewali się tak szybkiej reakcji. Byli zadowoleni. Zaprosiłyśmy z Karoliną całą trójkę na sobotę do nas w odwiedziny.
Przyjechali punktualnie, stanowili przemiłą rodzinkę. Patryk to typ faceta, który ciągle jest uśmiechnięty. Zosia na zasadzie przeciwieństwa raczej spokojna i poważna, choć bardzo serdeczna i sympatyczna. Kacperek urodę odziedziczył po ojcu. Ciemna karnacja, ciemne włoski i ogromne brązowe oczy. Słodki maluch.
Wzięłam go pierwszy raz na ręce i natychmiast zakochałam się w jego spojrzeniu. Uwielbiam zapach niemowląt. Ich pomrukiwanie i nieporadne trudne do skoordynowania ruchy rączek i nóżek. Młody człowiek ubrany był w kremowy komplecik – śpioszki z wyhaftowanymi króliczkami i bluzeczkę z podobnym kolorowym akcentem na kieszonce. Ogromny smoczek zasłaniał małemu pół buźki, za to ogromne oczy wynagradzały brak uśmiechu na jego poważnej twarzyczce.
Julia była bardzo zainteresowana obecnością tak małego bąbla w naszym domu. Zaglądała co chwilę do niego, obserwowała nas bacznie, była chyba odrobinę zaniepokojona brakiem naszego zainteresowania jej osobą. Zawsze to Julia była najmłodsza i jej należała się cała uwaga dorosłych. Tym razem ktoś nas zajął bardziej niż ona. Sygnalizowała nam swoje niezadowolenie fochami. Była niegrzeczna byle tylko wszyscy patrzyli na nią a nie na Kacperka.
Uzgodniłyśmy z Zosią warunki mojego zastępczego matkowania maluchowi. Na szczęście Patryk z Zosią mieszkali na tym samym osiedlu co my więc było im obojętne, gdzie chcę opiekować się dzieckiem. Zaproponowałam nasze mieszkanie ze względu na Julię. Tutaj mogłam zajmować się dwójką bez stresu, że gdzieś się spóźnię, choćby aby odebrać Julie. Przez moment chciałyśmy ja nawet zabrać z przedszkola na jakiś czas, ale doszłyśmy obie do wniosku, że nie będziemy pozbawiać jej kontaktu z rówieśnikami, szczególnie ze mała tak lubi tam chodzić.
Od przyszłego tygodnia miałam zostać opiekunką do dziecka pewnego młodego człowieka. Niecałe 4 miesiące życia na tym świecie i już rzucony biedaczek na głęboka wodę. Biedny Kacperek.
W sumie to się nawet cieszyłam. Wreszcie coś pożytecznego miało stać się i moim udziałem. Nie bałam się. Zdawałam sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności, która odczuwałam już od dawna za Julię. Wiedziałam, z czym się wiąże bycie z dziećmi. To ciągła praca, uwaga w 100 procentach, pełne skupienie i ogromna wyobraźnia. W zamian piękne chwile, które przynosi każdy dzień. Pierwsze uśmiechy, pierwsze ząbki, pierwsze kroki czy słowa. Później pierwszy wierszyk, pierwszy kolorowy rysunek i samodzielny posiłek. Radości jest tak dużo, że trudno je wymienić…
Wieczorem zadzwonił Paweł…aby podziękować za pomoc. Wspomniał o poważnym zleceniu w firmie, które pomoże zrealizować najlepiej Zosia, która dzięki mnie wraca w poniedziałek do pracy. Był bardzo zadowolony…a co za tym idzie i ja.
Początek tygodnia rozpoczął się dla mnie o godzinie 7 rano. Przed ósmą pojawił się u nas Patryk z Kacperkiem. Mały w nosidełku samochodowym był wyraźnie zadowolony poranna przejażdżką samochodową, mimo ze była bardzo krótka bo trwała zaledwie 5 minut. Patryk na ramieniu miał zawieszona ogromna torbę z akcesoriami dla dziecka. Wniósł wszystko do pokoju, położył na sofie dwa pakunki i pospiesznie wyszedł obiecując zadzwonić niebawem. Chaotycznie rzucił na odchodne, że w torbie są: pieluchy, ubranka , zabawki, mleko i herbatki, butelki, chusteczki higieniczne, kremy i pudry …. i wiele innych jeszcze rzeczy.
Patryk, jak to młody tato – wyrecytował wszystko co zapamiętał ze słów Zosi, starając się zachować jakiś ład i porządek wypowiedzi. Wyszło nieco inaczej ale to było zrozumiałe, zdenerwowanie i pośpiech tłumaczyły wszystko.
Julia była już w przedszkolu, Karolina ja zaprowadziła jadąc do pracy. Byłam sama z Kacperkiem i jemu mogłam poświęcić cała moja uwagę. Musiałam na początek zorganizować wszystko w naszym niewielkim mieszkaniu.
Wyjęłam małego z nosidełka. Nawet się nie skrzywił. Pogodnie rozglądał się dookoła. Z zaciśniętymi piąstkami poznawał nowe miejsce. Podobało mu się. Chwilę trzymałam go na rękach, całując delikatnie jego uszko. Wydawał się być zadowolonym. Znowu rozbroił mnie zapach kosmetyków dziecięcych. To pewnie była oliwka albo jakiś krem.
Miejsce do spania wyczarowałam na jednej z naszych dwóch sof. Wyjęłam z szafy kocyk w kolorowe misie, który należał kiedyś do Julii. Nakryłam nim sofę, która była tak wyprofilowana, że naturalnie tworzyło wgłębienie w siedzisku, dzięki któremu stanowiło bezpieczne miejsce do wypoczynku dla Kacperka, zanim mały nauczy się przewracać na boki, siadać i raczkować.
W torbie znalazłam całą masę różnych rzeczy. Na samym wierzchu leżał list od Zosi.
Droga Ado!
Jestem przekonana, że świetnie sobie poradzisz z naszym pierworodnym. Z naturalnym spokojem udaje się dzisiaj do pracy, bo jestem pewna, że Kacperek ma najlepszą opiekunkę pod słońcem. Jesteśmy Ci oboje z Patrykiem wdzięczni, że zgodziłaś się nam pomóc.
W torbie znajdziesz wszystko, co będzie Ci potrzebne dla małego. Ubranka i pieluszki, kosmetyki, butelki, smoczki i zabawki. Zostaw to wszystko, proszę u siebie abyśmy nie musieli wciąż się z tymi rzeczami nosić. Dałam też zapas mleka, herbatek i odżywek. Gdyby się coś kończyło, spisz proszę na kartce a uzupełnimy zapasy.
Jeśli chodzi o posiłki to karmiłam małego o godzinie 7. Zjadł całą butelkę mleka. Tak przed godziną 9 powinien się już domagać o drugie śniadanie. Daj mu proszę… (tutaj dokładna rozpiska menu na cały dzień dla Juniora)..
Dzisiaj po południu Patryk przywiezie od dziadków zapasowy wózek- parasolkę , dzięki któremu będziesz mogła wybierać się czasami z małym na spacery. Mam nadzieję, że nie zajmie on zbyt dużo miejsca w Waszym mieszkaniu, po rozłożeniu powinien spokojnie zmieścić się w szafie.
Mały bez problemu zasypia przy włączonym radiu czy telewizji, dźwięki mu nie przeszkadzają gdy jest zmęczony. Wspominam o tym tylko po to, abyś nie stresowała się i nie wyciszała niepotrzebnie mieszkania na okoliczność drzemki Juniora.
To chyba wszystko na dzisiaj.
Na wszelki wypadek najważniejsze numery telefonów do mnie i do Patryka. Do firmy znasz ale abyś nie szukała podaję również.
Jeszcze raz bardzo Ci dziękujemy w trójkę za pomoc.
Patryk 0607-876-…
Ja 0605-349-….
Firma 022-27-36-…
Udanego dnia Wam obojgu życzę.
Zosia
PS. Codziennie będziemy odbierać Kacperka około 16 na zmianę. Całuję:)


Zostaw komentarz