Ustaliłyśmy plan działania. Natychmiast miałam zacząć szukać pracę. Codziennie prasa, spotkania, wysyłanie cv. Aż do skutku. I nie cokolwiek. Nie muszę się aż tak śpieszyć. Głodem przymierać nie będziemy. Najwyżej obniżymy nieco standard życia czyli zrezygnujemy z niektórych przyjemności. Byłyśmy na to gotowe.
Budząca się wiosna pomogła chyba otrząsnąć się z tego zimowego koszmaru. W pierwszy weekend mojej „wolności” wybrałyśmy się z Julia na majówkę. Zabrałyśmy prowiant i napoje i wybrałyśmy się do leśniczówki przyjaciele Marka. Niecałe dwie godziny drogi autem i znalazłyśmy się w krainie zieleni i szczęścia. Dookoła las i świergot ptaków.
Chciałyśmy we trzy nadrobić zaległości z ostatnich miesięcy, wynagrodzić Julii cierpliwość i przeprosić za egoizm.
Trzy dni upłynęły nam na wygłupach, śmiechu i poważnych rozmowach. Było cudownie, jak kiedyś. Nasze dziecko znowu było szczęśliwe.
W trzeci dzień dojechał do nas Paweł z Nadią. Zapragnęli kontaktu z dziką naturą. Wybrali się z Julią na długi spacer. Zostałam z Karolina wreszcie sam na sam. I było tak jak dawniej, cudownie, nieziemsko i bajecznie. Już teraz Karolina była mnie pewna, nie wątpiła w moje uczucia. Ja tez byłam pewna jej miłości. Nawet kryzysy mają swoje dobre strony jak się okazuje.
Finałem naszych przejść była notatka, która zamieściłam na mojej stronie:
BLOG – „Optymistyczna lesbijka?”
Jestem czasami na siebie bardzo zła…
Dlaczego człowiek ma taką dziwną naturę, że lubi się umartwiać nad sobą?
Mamy tendencję do rozczulania się, bo ktoś na nas nie zwraca uwagi, bo ktoś już nie chce z nami być. Bo jesteśmy samotni. Albo mamy takie powodzenie, że nie możemy się zdecydować.
A jeśli sprawy sercowe są na poziomie, który nas zadawala, szukamy dalej dziury w całym i marudzimy, że zupa była za słona albo pada deszcz. W pracy szefowa się uwzięła, koleżanka ze zmiany podkład świnię albo kolega krzywo spogląda, może się domyśla…?
A tak wiele zależy od naszego pozytywnego nastawienia do życia.
Nie tylko dla nas samych. Nasza postawa na co dzień ma wpływ na samopoczucie wszystkich ludzi będących dookoła nas każdego dnia. Na rodzinę, osoby bliskie, współpracowników czy też ludzi, których przypadkowo spotykamy w tramwaju, sklepie, w parku, w szkole czy w pracy.
Człowiek jest jedynym stworzeniem na świecie, które tak lubi utrudniać sobie życie. I zakładać można, że jako istoty rozumne – mamy pełna świadomość swojej… daleko idącej głupoty.
Zwierzęta posługują się rozwiniętym instynktem.
Ludzie oprócz niego posiadają rozum.
„Na to nam rozum natura dała, byśmy nim prawdy szperali.”(J.Jasiński)
Jak zawsze, słowa te kieruję głównie do siebie.
Mam tendencję do umartwiania się nad drobiazgami, do pesymizmu.
Wkurzam się na jakieś mało istotne rzeczy, czepiam się słówek, wszystko widzę w szarych kolorach – tymczasem przychodzi chwilami taki moment, gdy uświadamiam sobie jakie to wszystko jest mało dojrzałe.
Sam fakt, że jestem osoba homoseksualna jest świetną okazją do użalania się nad swoim losem. I mimo, że nie chcę aby to wszystko tak brzmiało, że nie chcę się skarżyć na swój los, to czasami tak właśnie dają się postrzegać moje słowa.
Tak naprawdę moje życie jest naprawdę fajne. Mimo wszystko najczęściej jest dobrze.
Mam kochaną rodzinę. Wszyscy są zdrowi. Nigdy nie doświadczyłam żadnej tragedii.
Los naprawdę nie szczędził mi nigdy szczęśliwych chwil i jestem przekonana, że wiele jeszcze przede mną.
Sam fakt, że żyję sobie w częściowym ukryciu, tak naprawdę nie jest taki straszny.
Faktu mojej orientacji seksualnej nie rozpatruję w kategoriach problemu. Już od dawna nie.
Jestem zdrowa i wolna. Mogę decydować o sobie i swoim życiu.
Czasami myślę sobie o ludziach, których naprawdę dotykają tragedie. Oni albo ich najbliżsi ciężko chorują w cierpieniach. Doświadczają kalectwa, wózek inwalidzki ogranicza ich możliwości a mimo to potrafią dostrzegać radości życia.
Doceniają je dużo bardziej niż ja.
Potrafią cieszyć się każdym drobiazgiem, które ja doświadczam tak często, że nawet na nie nie zwracam uwagi.
A co maja powiedzieć osoby o orientacji homoseksualnej, które są kalekami?
Myślę, że wiele takich osób porusza się w sieci. Nie ujawniają się nawet. Dlaczego?
Wirtualny świat jest często jedynym, jaki było im kiedykolwiek dane poznać tak rozlegle.
A osoby homoseksualne dorastające wśród Romów? Muzułmanów?
Cyganom udało się w dużym stopniu utrzymać swoją odrębność i tożsamość przez dochowywanie wierności własnym obyczajom i prawom, które rządzą niemal każdym aspektem ich życia. Przestrzegają reguł czystości, unikają przemocy. Małżeństwa mieszane i jakiekolwiek głębsze związki z nie-Cyganami są tradycyjnie zakazane. Związki homoseksualne nie mają szans na zaistnienie w ich kulturze. Szacuje się, że w Polsce żyje około 21 tysięcy Cyganów.
Oni są skazani na życie wedle swoich kanonów wiary, według zasad obowiązujących od pokoleń. Nie mają żadnych możliwości aby choćby trochę pokierować swoim życiem w sposób pozwalający być sobą nawet w ukryciu.
Zakładamy, że około 10 % populacji ludzkiej to osoby o orientacji homoseksualnej.
Więc w każdym środowisku niezależnie od wyznania czy przekonań co 10 osoba to ktoś z „naszych”? Myślicie czasami o tym?
Nie wyobrażam sobie życia dziewczyny – lesbijki wśród Cyganów.
Lesbijki wśród Muzułmanów – wyznawców Islamu…
Czytałam gdzieś relację osoby ostro krytykującej świat muzułmański, który według niej często wciela się w rolę ofiary, aby w ten sposób ukryć swoje własne błędy. Autorka jest lesbijką, feministką regularnie dostającą e-maile z groźbami śmierci za ujawniania szczegółów, związanych z życiem w wyznaniu islamskim.
Opisywała jak w Iranie lesbijki zakopane do szyi obrzucane są kamieniami przez mężczyzn i chłopców tak długo, dopóki nie skonają. A przecież “Allach wszystko co stworzył, jest doskonale”. Więc skąd dezaprobata dla homoseksualizmu, nienawiść w stosunku do kobiet, żydów, chrześcijan i niewiernych?
My, lesbijki w Polsce możemy się czuć naprawdę szczęśliwe. Nikt nas nie prześladuje, mi osobiście udaje się skutecznie omijać homofonów.
Jedyni, z którymi miałam jakąkolwiek styczność, to bohaterowie artykułów prasowych lub programów telewizyjnych i filmów.
Mogę spotykać się z osobami takimi jak ja bez obaw o swoje zdrowie czy życie. Mogę się zakochać i trwać w związku, szczęśliwym- nawet jeśli nie do końca jawnym dla wszystkich.
Mogę ubierać się tak jak mam ochotę.
Mogę nosić pierścionki na kciukach i kolczyki w uszach czy w nosie.
Mogę mieć najwymyślniejszą fryzurę i nic nikomu do tego.
Mogę bardzo dużo….wszystko zależy ode mnie…
A jutro zauważę najbledszy promyk słońca na pochmurnym niebie.
Uśmiechnę się do koleżanki, za którą nie przepadam.
Wybiorę się na piechotę do odległego sklepu, bo przecież mogę tam pójść bez potrzeby wytaczania samochodu z garażu.
I ani przez moment nie pomyślę –kurcze, jak pochmurno dzisiaj!” bo tego nie zauważę zwyczajnie.
Dużo uśmiechu !
Pozdrawiam
@Myślę, że każdy z nas czasem sobie narzeka na swoje życie – choćby nie wiem jak było dobrze – tacy już jesteśmy – taka jest natura człowieka, każdemu zdarzy się “wstać lewą nogą”. Pesymistką raczej nie jesteś a nawet gdyby to i oni są potrzebni światu.. znacie to: “Pesymiści są potrzebni światu: gdy optymista wynalazł samolot pesymista skonstruował spadochron”
/ F.
@ Wstawanie prawą noga z łóżka, niby takie proste a tak trudne;)
Faktycznie, nie mamy powodów do narzekań.
Zobaczcie, co się dzieje w Rosji. Prześladowania, czarne listy homoseksualistów…i niby XXI wiek. Powinnyśmy się cieszyć, ze nie boimy się żyć i mogą istnieć choćby takie blogi jak ten- pełne szczerości. Portale dla nas, knajpy. Pozdrowienia dla Blondino:) Musimy się koniecznie spotkać, tak wiele nas łączy! / W.
@ Podoba mi się tutaj. Pierwszy raz wpadałam do ciebie a juz siedzę od prawie 3 godz. Fajnie piszesz, mądrze bardzo. Od dzisiaj wpisuje cię na listę obowiązkową. do następnego!
@ Obrączka na prawym kciuku!
Ustalmy coś raz na zawsze, obrączka na prawym kciuku oznacza kogoś naszego? Bo juz się pogubiłam. ostatnio wszystkie panie zaczęły nosić w ten sposób pierścionki i obrączki, w dodatku na obu kciukach! Jak to jest naprawdę?
Ja nosze od lat na prawym kciuku i to z przypadku, niedawno się dowiedziałam, że to coś znaczy. Pomóżcie:-)/K.
@ Kasiu-nie trzeba nic ustalać;-)każdy jak chce cos zademonstrować zrobi to na swój sposób;)pierścionek czy obrączka na lewym czy na prawym kciuku nic nie oznacza. Bardzo dużo dziewczyn je nosi i nie są wcale lesbijkami. Wiec ciesz się życiem i noś pierścionek – obrączkę na którym chcesz palcu;-)a jak będziesz chciała komuś powiedzieć ze jesteś les…to sama to zrobisz bez pomocy pierścionka czy innych gadżetów;-))pozdrawiam wszystkie czytelniczki tego blogu;)nie wiem dlaczego bywam tu codziennie;)buziaki dla………… Blondino;)/ Ł.
@ Ja tez mam tendencje do użalania się nad sobą… ale w końcu pomyślałam… “no po co mi to? czy cos się zmieni jeśli będę tak dalej się rozczulać nad sobą?” to debilne z mojej strony bo życie mam całkiem, całkiem… kochającą rodzinę, wszyscy zdrowi, wspaniałych przyjaciół, co do gęby włożyć, jakiś łach na siebie naciągnąć, no to na co ja narzekam? nie ma na co:) trzeba dostrzegać chociaż iskierkę szczęścia w każdym nieszczęściu:] pozdrawiam serdecznie;) / A.
Rozmowy z przyjaciółmi, z moja miłością i komentarze na blogu sprawiły, że postanowiłam wszystko zmienić. Wziąć los w swoje ręce a nie płakać, bo źle się dzieje. Dojrzałam i do tego. Tymczasem zajęłam się domem. Nadmiar wolnego czasu wykorzystałam na cos pożytecznego. Gotowałam obiadki dla moich dziewczyn, sprzątałam , prałam i prasowałam abyśmy wszystkie chwile, gdy Karolina wróci do domu miały dla siebie. Wróciłyśmy do naszego zwyczaju wieczornych spacerków. Znowu z przyjemnością gościli u nas nasi przyjaciele. Siedzieliśmy wieczorkiem rozmawiając o życiu. Nikt już nie marudził. Z pewnością nie ja.
Harmonia, miłość i zrozumienie znowu gościły w naszym domu… były tam cały czas ale schowały się w kąciku przed kłopotami.


Jeden komentarz do “Rozdział 33- cz.7”
Zostaw komentarz