BLOG – „Jestem lesbijką i co z tego?”
Stała oparta o ścianę. Wracała wspomnieniami do czasów, gdy odkrywała największe chwile szczęścia. Ta podróż sentymentalna wywołała na jej twarzy miły grymas, zmarszczone lekko czoło i błysk w oku-niczym łzy. Przypominała osobę, która na moment straciła kontakt z rzeczywistością.
Wspomnienia to najcenniejsze, co możemy zachować po kimś, po czymś…to skarb do ocalenia pomimo wszystko i bez znaczenia jakim kosztem.
Stała tak i próbowała przypomnieć sobie szczegóły….drobiazgi dotyczące tych chwil.
Wspomnienia, marzenia czy sny…podświadome pragnienia-próbowała odgrzebać w pamięci to wszystko co było dla niej miłe i nawet bez znaczenia było teraz czy to jawa czy sen.
Chwila ta przynosiła jej ulgę i upragnione poczucie spokoju – choć tak płoche i łatwe do stracenia.
-Basiu…co ci jest?- wyrwało ją to pytanie z zadumy. Z niezadowoleniem w duszy spojrzała na stojącą przed nią dziewczynę i od razu odczuła coś w rodzaju poczucia winy. Jak mogła przez chwilę być zła na osobę stojącą przed nią.
To jest jedna z niewielu osób, której miała powierzyć swoją tajemnicę. Planowała to już od dawna. Często w myślach rozgrywała scenę swojego coming outu. Bała się. Nie wiedziała jak zareagują.
Czy to zaakceptują i podejdą jak dotychczas do niej z przyjaźnią i tolerancją. Liczyła na to i intuicyjnie wiedziała, że wszystko będzie dobrze, ale pomimo to bała się.
Najbardziej zależało jej na Marcie.
Marta od kilku lat przebywała na stałe za granicą. Mieszkała w Anglii.
Ich przyjaźń zaczęła się jeszcze w liceum. Chodziły do tej samej klasy, siedziały zawsze w jednej ławce. Po szkole średniej ich drogi się rozeszły , Marta wyjechała na studia do Krakowa a Asia została w mieście rodzinnym.
Wbrew obawom kilometry jakie je zaczęły dzielić nie zmieniły między nimi przyjaznych relacji…wręcz przeciwnie –spotkania głownie w czasie przerw świątecznych miały niepowtarzalny i ciepły klimat. Marta zawsze na święta przyjeżdżała do rodziców i co najmniej jeden dzień spędzały razem na plotkowaniu i wspominaniu. Później gdy Marta wyjechała z kraju kontakt był zdecydowanie utrudniony natomiast dzięki niezliczonej ilości kilometrów między nimi korespondencja stała się bardzo melancholijną i serdeczną. I tylko kartki z życzeniami świątecznymi wywoływały łzy na wspomnienie wcześniejszych spotkań w te szczególne dni .
A co najbardziej dziwne w tym wszystkim łączyła je zawsze tak mocna przyjaźń, że pomimo sporadycznych spotkań czy kontaktów zawsze miały poczucie bliskości. Marta wiedziała, że Asia myśli o niej bardzo często, czuła ją blisko siebie i sama myślami była przy przyjaciółce.
Teraz Marta wróciła na stałę. Dzisiaj była gościem w jej domu.
Oprócz Marty zostali zaproszeni jeszcze Wojtek z Kamilą. To najbliżsi znajomi Basi.
Byli od kilku lat małżeństwem. Basia była świadkiem na ich ślubie. Znała ich w sumie od kiedy zaczęli się spotykać. Wcześniej przyjaźniła się z Kamilą. Była świadkiem rodzenia się między nimi miłości. Później , gdy podjęli decyzję o ślubie, z Basią jako pierwszą podzielili się swoją radością. Dwa lata później, gdy na świat przychodził ich syn, Basia czekała na korytarzu szpitalnym pod porodówką. To ona jako pierwsza widziała maluszka w inkubatorze, a kilka dni później mogła trzymać go na rękach.
Basia przyjaźniła się z Kamilą i Wojtkiem. Uczestniczyła we wszystkich najważniejszych momentach ich wspólnego życia. Oni nie mieli szansy bycia z nią w ważnych momentach w jej życiu, bo oficjalnie w jej życiu nic ważnego się nie działo. Po prostu byli…
Oczywiście ona, przeżywała wzloty i upadki. Zakochiwała się w kimś, później odkochiwała. Była szczęśliwa w związku z miłością swojego życia. Oni ja oczywiście poznali, ale nie mieli nigdy pojęcia, jak blisko dziewczyny są ze sobą. Zawsze bała się o tym powiedzieć.
Dzisiaj postanowiła to zmienić. Chciała się przekonać. Chciała już zawsze móc w nich wierzyć. Z każdą chwilą bała się bardziej. Bo jeśli nie zaakceptują? Jeśli po tylu latach ich straci? Z drugiej strony cóż to za przyjaźń, gdy nie mogła być sobą w gronie najbliższych osób? Jeśli nie zrozumieją, jeśli odrzucą…
Basia spojrzała na nich, siedzieli wygodnie w fotelach, rozmawiali o czymś wesołym, śmiali się, popijali wino.
Stanęła przed nimi, zawahała się…usiadła. Sięgnęła po kieliszek.
Zaczęła rozmowę swojego życia:
-Kochani, bardzo się cieszę, że udało się nam wreszcie w czwórkę spotkać. Dobrze widzieć, że macie dobre humory i wszystko u was w porządku. Bardzo się cieszę waszym szczęściem.
Chciałabym wam dzisiaj powiedzieć coś bardzo ważnego. Nie denerwujcie się, wszystko jest ok. Ale jest coś czym chciałabym się z wami podzielić. Może się domyślacie, może będziecie w szoku. A może zupełnie nie zrobi to na was wrażenia. Tak czy inaczej muszę to z siebie zrzucić.
Wszyscy patrzyli na nią z dużym zainteresowaniem. Milczeli.
Basia obracała w dłoniach kieliszek, bawiła się nim aby ukryć trzęsące się dłonie.
Teraz już nie miała odwrotu, z resztą nie chciała się wycofywać.
-Jestem lesbijką. Nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat…


Zostaw komentarz