Po objedzie wybrałyśmy się do Panoramy Racławickiej. Olbrzymiej wielkości dzieło. Mistrzostwo malarskie. Byłam w tym miejscu po raz trzeci ale za każdym razem opuszczałam mury panoramy pod dużym wrażeniem. Spacerem wróciłyśmy do hotelu.
Wieczór zastał nas w naszym pokoju, spędzałyśmy ostatnie chwile starego roku na wspomnieniach, podsumowaniach i opowieściach w towarzystwie naszych przyjaciółek, przy białym winie półsłodkim.
Rozmawiałyśmy o życiu ogólnie, o naszym kręgu znajomych. O tym co za nami a co dopiero przed. W pewnej chwili któraś z nas poruszyła temat „wychodzenia z ukrycia” osób takich jak my. Karina i Gosia miały ten problem z głowy. My z Karolina broniłyśmy swojego zdania, że ujawnianie prawdy naszym mamom jest bezsensowne.
Karina zaczęła wspominać swój coming out.
-Miałam wtedy około 20-21 lat. Zaczęłam się spotykać z moją pierwszą dziewczyną. Wcześniej oczywiście zdarzało mi się zakochiwać nieszczęśliwie. Bez wzajemności zerkałam ukradkiem za koleżankami, wiecie przecież jak to jest dziewczyny-prawda?
Uśmiechnęłyśmy się wszystkie , bo faktycznie wiedziałyśmy. Każda z nas przeżywała takie zauroczenia i fascynacje, zupełnie platoniczne i bez większego znaczenia dla naszej wybranki.
-Wiemy, wiemy…opowiadaj o tym czego nie wiemy- zażartowałam.
-No więc przyszedł moment, gdy byłam już pewna, że jestem inna niż pozostałe koleżanki. Zdałam sobie sprawę, że jestem lesbijką. Nie wiedziałam jak uświadomić to moim rodzicom.
Postanowiłam uzyskać pomoc u specjalisty. Wybrałam się do pewnej pani psycholog. Nie zapomnę pierwszego naszego spotkania. Weszłam do gabinetu, usiadłam przed nią, spuściłam głowę i milczałam. Wreszcie ona zapytała jaki mam problem i czy może mi jakoś pomóc. A ja chciałam jej powiedzieć wszystko ale za każdym razem gdy podnosiłam głowę do góry aby spojrzeć jej w oczy zaczynały płynąć mi łzy, więc spuszczałam powrotem głowę i nadal milczałam. Po kilku minutach dopiero pani doktor opanowała sytuację bo zaczęła zadawać pytania. Takie ogólne, bardzo delikatne. Zaczęła od tego ile mam lat, czy mam rodzeństwo, czym zajmują się moi rodzice. Później od słowa do słowa zaczęłam już sama mówić co mnie do niej sprowadza.
-No i co jej powiedziałaś? – dociekała Karolina.
-Wszystko o sobie. Że podobają mi się dziewczyny. Że śnią mi się, że marzę tylko o nich. Głownie powiedziałam jej o tym, że bardzo boję się reakcji moich rodziców na taką wiadomość. Wiedziałam, że mama ma bardzo zły stosunek do homoseksualistów. Mówiła czasami, że to chorzy ludzie. Że powinno się ich leczyć. Czasami próbowałam niby w żartach dowiedzieć się, co zrobiłaby na wieść o orientacji własnej córki. Mówiłam :-Mamo, a co zrobiłabyś, gdybym przyprowadziła Ci synową do domu i powiedziała, że zamieszka z nami?- mama wtedy się denerwowała i mówiła, że niedoczekanie moje.
-Badałaś swoją mamę, ja też tak robiłam – odezwała się Gosia – każda z nas chyba na jakimś etapie życia to robi, niby w żartach i luźnych rozmowach sprawdzamy potencjalnych reakcji w przyszłości.
-Dokładnie tak. I dlatego wiedziałam, że łatwo nie będzie.
-No i co z panią doktor?- niecierpliwiła się Karolina.
-No i wysłuchała mnie uważnie. Później tłumaczyła, że niestety ileś procent osób na całym świecie to osoby homoseksualne. Mówiła, że nie powinnam się czuć winna albo gorsza, bo nie miałam wpływu na swoja orientację seksualną. Powiedziała, że bardzo rozsądnie postąpiłam zgłaszając się do niej zanim porozmawiam z rodzicami. Polubiłam ją, zaufałam. Czułam, że ona mi pomoże. Wróciłam do domu i porozmawiałam z mamą. Posadziłam ją przed sobą i powiedziałam, mniej więcej to co sugerowała mi pani doktor. Prosiła abym mówiła spokojnie, zdecydowanie i myślała nad każdą wypowiedzią. Mam być sobą.
Powiedziałam : – Mamo, muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć. Wiem, ze chcesz dla mnie jak najlepiej i że bardzo mnie kochasz więc mam nadzieję, że szybko pogodzisz się z prawdą i ja zaakceptujesz. Jestem lesbijką.
W tym momencie mama wstała i zaczęła krzyczeć – co ja wygaduję. Że sobie coś ubzdurałam i że z tego wyrosnę. Że to jakieś bzdury. Żebym nigdy więcej do tego nie wracała bo nie mam racji. Że kiedyś poznam chłopca, którego pokocham i wyjdę za mąż. A teraz to mi się tylko wydaje, że podobają mi się dziewczyny.
-No tak, typowa reakcja. – odezwałam się poruszona- z tego co się zorientowałam, większość mam tak reaguje na informacje o homoseksualizmie swojego dziecka.
-Tak, do dość powszechna reakcja. Przez następne dni mama nie chciała ze mną rozmawiać wcale. Unikała mnie, starała się nie spotykać mojego wzroku i cały czas popłakiwała.
Poszła do lekarki na następne spotkanie, opowiedziałam jak przebiegła nasza rozmowa. Zaproponowała, abym przyprowadziła mamę do niej. Nie wiedziałam jak mam to zrobić.
Zaczęłam od tego, że chciałabym pójść do lekarza i proszę ją o towarzystwo. Mama chyba zrozumiała, że zgadzam się na leczenie swojego homoseksualizmu. Powiedziała, że chętnie pójdzie ze mną. Następnego dnia obie pojawiłyśmy się w gabinecie pani doktor. Usiadłyśmy przed nią, mama obok mnie. Pani doktor podsunęła mi pudełko z chusteczkami higienicznymi, widziała od początku łzy w moich oczach i zwróciła się do mamy z pytaniem – jak mogłaby pomóc. Mam na to, że córka potrzebuje pomocy. Pani psycholog w odpowiedzi rzekła, że tak naprawdę mi nie może pomóc bezpośredni ale pośrednio może zrobić dla mnie dużo ale ona-moja mama , jeszcze więcej. Czyli, że może pomóc generalnie mojej mamie. Mam siedziała nic nie rozumiejąc a ja obok wycierałam łzy jak grochy.


Zostaw komentarz