Szkoła średnia upłynęła mi w oczekiwaniu, na to coś, co się miało wydarzyć?.i co się nie stało. Wszystkie koleżanki dookoła miały swoich chłopaków. Trwały w odważnych, stałych czy chwilowych związkach. Doświadczały stanów zauroczenia i miłości. Rozstawały się, płakały za ukochanymi później się godziły aż do następnej kłótni. Dokonywały trudnych życiowych wyborów, decydowały się zamieszkać ze swoja połówką. A ja wciąż sama oczekiwałam, aż coś takiego wydarzy się w moim życiu, co sprawi że wreszcie będę szczęśliwa.
Na jednej z imprez zorganizowanej przez pewną parę ze szkoły poznałam Tomka. Starszy ode mnie o kilka lat. Dość nieśmiały. Rozmawialiśmy chwilę dość sympatycznie. Odprowadził mnie do domu.
Później, niby przypadkiem, widywaliśmy się u naszych wspólnych znajomych. Nasi przyjaciele zabawili się w swatanie. Polubiliśmy się.
Podjęłam próbę ?bycia normalną?.
Dużo czasu spędzaliśmy razem. Dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie. Mieliśmy grono naszych wspólnych znajomych. Nie było czasu się nudzić.
Podobało mi się nawet poczucie, że zawsze obok jest ktoś kto zawsze pomoże, obroni i doradzi. Ktoś na kogo mogłam liczyć. Tomek był gotów zrobić dla mnie wszystko. Zawsze punktualny, sympatyczny i kulturalny. Zaczął bywać w moim domu. Rodzice bardzo go polubili. Mama dość szybko zaczęła traktować go jak własnego syna. Tato, jak to ojciec, sceptycznie spoglądał na faceta, który zaczął krążyć koło jego córki.
Okres, gdy byliśmy tak blisko siebie był czasem wyjątkowo burzliwym towarzysko. Bywaliśmy wszędzie tam, gdzie coś istotnego się działo. Kino i teatr , całe repertuary i najbliższe premiery mieliśmy w jednym palcu. Koncerty i imprezy plenerowe, okazjonalne widowiska?bywaliśmy wszędzie tam gdzie tylko można było być.
Ja robiłam wszystko, aby unikać sam na sam z Tomkiem. On robił wszystko aby sprawiać mi radość. Dzięki mojej przezorności a jego uległości trwaliśmy w tak niezobowiązującym ?związku? kilka miesięcy. Mi taki układ bardzo odpowiadał, Tomek angażował się coraz bardziej. Ja zaspakajałam swoje potrzeby intelektualne i dobrze się bawiłam, Tomek zaczął planować naszą wspólna przyszłość.
W lecie zaproponował wyjazd na wakacje. Nie potrafiłam się wymigać, choć czułam, że nadchodzi coś nieodwracalnego. Wybraliśmy się na dwa tygodnie w góry z zaprzyjaźnioną parą i ich potomstwem. Było sympatycznie. Piękna pogoda, atrakcyjna okolica, romantyczne wieczory przy ognisku, dużo śmiechu i radości. Niestety po każdym z tych wieczorów następowała noc?wspólna noc.
Nie chciałam, aby mnie dotykał. Nie czułam do niego wstrętu. Nie lubiłam czuć jego dłoni na swoim ciele. Nie odczuwałam potrzeby odwzajemniania jego gestów. Unikałam pocałunków. Chciałam jedynie spokojnie zasnąć. On potrzebował mojej bliskości. Dla mnie ta sfera życia była zupełnie obca i niepotrzebna. Z cała pewnością w relacjach z Tomkiem.
On odrzucony i obrażony odwracał się na bok , a ja uspakajałam się dopiero wtedy gdy usłyszałam miarowy oddech świadczący o jego śnie. Sytuacja się powtarzała każdej nocy. Codziennie przed śniadaniem mnie przepraszał, obiecywał że już się tak nie zachowa. Ja mu tłumaczyłam, że go rozumiem ale dla mnie to wciąż za wcześnie.
Zawsze od kiedy pamiętam, gdy myślałam o swoim życiu w przyszłości, o relacjach damsko- męskich , o macierzyństwie i całej dorosłości miałam zapisane gdzieś w głowie, że kiedyś ? w dalekiej przyszłości będę gotowa na : męża, dzieci, że będę umiała odwzajemniać uczucia mężczyzny, że będę umiała żyć tak normalnie jak rodzice i wszyscy ode mnie oczekują. Że to jeszcze nie teraz ?ale kiedyś tak. Wmawiałam sobie, choć nie dawałam wiary własnym myślom. Taka paradoksalna sytuacja.
cdn.


Zostaw komentarz