W osaczeniu i ukryciu
Jestem lesbijką. Mówię to teraz oficjalnie i odważnie. Przed sobą. Nie boję się stawić czoła swojemu ja. Pokonałam długa i ciężką drogę przez ostatnie naście lat.
Znam kogoś, kto twierdzi, że życiem każdego człowieka kierują dwie najważniejsze rzeczy.
Nie chciałabym się z nim zgadzać, ale niestety ma chyba dużo racji.
Pierwsza sprawa to miłość, osoby spłycające temat mogłyby powiedzieć , że sex.
Druga rzecz to pieniądze. Trudno polemizować, prawie wszystko na świecie jest sprawą ceny.
Na szczęście, słowo ?prawie? zostawia bezpieczną furtkę przed ostrą krytyką.
Pamiętam migawki ze swojego życie z czasów gdy miałam 3 lub 5 lat i czym dalej tym więcej zapamiętanych klimatów, sytuacji, przeżyć.
Pierwszy sygnał świadczący o odmienności mojej orientacji seksualnej nastąpił gdy miałam 5 lub 6 lat. Chodziłam do przedszkola. Zaczęłam buntować się przed sposobem ubierania mnie przez moja mamę. Problemem stało się dla mnie noszenie spódniczek i sukienek. Agresją reagowałam na różową wełniana sukienkę wiązaną w pasie sznurkiem z pomponami. Do dzisiaj pamiętam uczucie bezradności, gdy stoję przed lustrem w gryzących rajtuzach i grubej sukience zrobionej na drutach czy szydełku. Zanosiłam się płaczem, łykając własne łzy. Podczas gdy, mój niewiele starszy brat, mógł wyjść z domu w granatowych spodniach z dużymi kieszeniami po bokach i wygodnym golfie w paski. Nie wiem teraz, czym bardziej spowodowane były moje łzy. Rozpaczą z powodu mojego różowego stroju czy zazdrością i goryczą skierowaną w kierunku mojego brata.
Chwilę po tej sytuacji rodzice zaniepokojeni codziennymi kłopotami z moim ubieraniem zgłosili się do pedagoga w celu konsultacji. Opowiedzieli o mojej niechęci do dziewczęcych ubranek, zniechęceniu do przedszkola i dzieci. Prosili o radę. Część tej rozmowy odbyła się przy mnie. Pamiętam do teraz słowa mojej ukochanej pani wychowawczyni:-? Jeśli Ada źle się czuje w sukienkach widocznie swobodniej jej jest w spodniach. Radziłabym nie robić z tego problemu. Niech ubiera się tak jak jej wygodniej.?
Do dzisiaj jestem też wdzięczna tej pani za mądrą poradę. Moi rodzice wzięli ją sobie do serca. Następnego dnia ochoczo poszłam do przedszkola w sztruksowych niebieskich spodniach i luźnej białej bluzce.
Szkoła podstawowa przez początkowe lata nie sprawiała mi żadnych kłopotów. Moja orientacja homoseksualna, o której wówczas nie miałam pojęcia, pozostawała w uśpieniu.
W dojrzewaniu młodego człowieka- szczególnie w przypadku dziewcząt, przychodzi moment, gdy zainteresowanie seksualne występuje wyłącznie w stosunku do osób tej samej płci. Normalna sprawą są sytuacje gdy dwie nastoletnie dziewczyny spacerują trzymając się za ręce. Lgną do siebie, przytulają się.
O ile dla osób heteroseksualnych takie zachowanie jest ?normalne? tak, ku zdziwieniu zapewne wielu, ja jako osoba homoseksualna ? nie miałam śmiałości do tego typu zachowań. Coś takiego kierowało moim zachowaniem, sposobem bycia w grupie rówieśników, że mimo ochoty pozostawania taką jak moje koleżanki ? sytuacje bliskości z kimkolwiek wpędzał mnie w duży stres, lęk nie wiadomo przed czym. Uciekałam przed wszelkimi gestami czułości. Próbowałam się przełamać, zbliżyć do kogoś ale wciąż mi się nie udawało.
Teraz interpretując swoje zachowanie wydaje mi się, że podświadomie czułam dokładnie swoją inność. Już wtedy byłam ostrożna. Bałam się zdemaskowania, jakbym chciała na paluszkach przedreptać swoje całe życie aby nigdy nikt nie zwrócił na mnie uwagi ? napiętnowaną innością.
cdn.


Komentarze: 6 do “Rozdział 2- cz.1”
Zostaw komentarz