Dwa dni później zadzwoniła późnym wieczorem. Płakała. Poprosiła, abym przyjechała najszybciej jak mogę. Jeszcze tego wieczoru wsiadłam do auta i pojechałam do niej. Nie wiedziałam co się stało. Nie chciała nic powiedzieć. W głowie kłębiły się najgorsze myśli.
Kilka godzin później byłam pod jej domem. Gdy zadzwoniłam do drzwi, nie czekałam nawet kilku sekund. Jakby Karolina czekała pod nimi na mnie. Otworzyła szeroko i rzuciła mi się na szyję. Znowu płakała. Nie mogłam jej uspokoić. Gdy w końcu mi się udało Karolina wytłumaczyła co się wydarzyło.
Dzień wcześniej Krzysztof przyjechał z Grecji na kilka dni do domu.
Jak co miesiąc. Karolina próbowała z nim porozmawiać o swoim wyjeździe. On wpadł jednak w szał, zrobił kosmiczna awanturę po czym zabrał dziecko do babci a przed wyjściem z domu wykrzyczał, że nie pozwoli na to aby dwie lesby wychowywały jego dziecko.
Karolina była załamana. Dzwoniła do dziecka od tamtej pory ale nie odbierał telefonu.
Nie wiedziałam, co mogę zrobić aby pomóc. Jedyny pomysł jaki przychodził mi do głowy to zniknięcie z życia Karoliny aby ta mogła spokojnie wychowywać ukochaną córeczkę. Wiedziałam tez, że ja nie mogę sobie pozwolić na załamanie, że muszę być silna by wspierać Karolcie. Przyznam, że sytuacja tego dnia wyglądała beznadziejnie.
Musiałam wykonać jakiś ruch, przecież Krzysztof przyjechał tylko na kilka dni, musiałam je wykorzystać aby załagodzić ich konflikt.
Jedyna rzecz jaka przyszła mi do głowy to próba spotkania z nim.
Karolina zadzwoniła do niego z mojego telefonu. Powiedziała, że przemyślała sobie wszystko i chciałaby się z nim spotkać aby spokojnie porozmawiać. Zaprosiła do domu.
Pojawił się punktualnie, bez dziecka oczywiście.
Karolina nas poznała ze sobą i zostawiła na chwilę.
Przygotowałyśmy wcześniej kolację, trochę alkoholu. Odnosiłam wrażenie, że nic nie łączy tak Polaków jak nocne rozmowy przy butelce.
Krzysiek nawet nie protestował, wypatrzył wzrokiem kieliszki, nalał wódki.
Po dwóch kolejkach rozpoczęliśmy rozmowę.
-Krzysztof, pozwól, że powiem pierwsza. Wiem, że mnie nie znasz i nic o mnie nie wiesz. Rozumiem, że jesteś wrogo nastawiony i wiem, że tak będzie jeszcze długo.
Chciałabym zwrócić uwagę na kilka bardzo ważnych spraw. Jest jedna rzecz, która powinna nas pojednać. Oboje kochamy nad życie Karolinę. Obojgu nam zależy na jej szczęściu. Oboje chcemy aby obie z Julką zaznawały w życiu tylko i wyłącznie szczęścia. Nie jest dla Ciebie chyba nowina fakt, że Wasze małżeństwo skończyło się wiele lat temu. Właściwie to od początku było fikcją.
Krzysztof chciał mi przerwać ale nie pozwoliłam jeszcze na to.
- Od początku wiedziałeś, że Karolina woli kobiety. Wiem, że była z Tobą szczera jeszcze przed ślubem. Nie jest wobec tego dla Ciebie szokiem, że łączy ją teraz coś ze mną.
Krzysztof, my naprawdę bardzo się kochamy. Chcemy być razem. Nie wyobrażamy sobie już życia bez siebie. Przecież wiesz jak to jest. Ja wiem, że jesteś w szoku. Że nie spodziewałeś się czegoś podobnego. Karolina była tyle lat sama tak naprawdę. Macierzyństwo zapełniało jej cały świat. Jest fantastyczna i kochającą matką ? wiesz o tym doskonale.
Pozwól jej być szczęśliwą. Tylko o to Cię proszę.
Krzysztof milczał. Polał następną kolejkę. Musiałam udawać, że piję równo z nim.
Milczenie trwało cała wieczność. Musiał poukładać sobie nawał informacji w głowie.
W końcu zaczął mówić.
-Nie obchodzi mnie to wszystko. Nie pozwolę, aby moje dziecko wychowywały dwie kobiety! Po moim trupie!
-Rozumiem Krzysztof, powiedziałam Ci wszystko co mogłam. Proszę przemyśl moje słowa. Możemy się spotkać jutro i na spokojnie wrócić do tej rozmowy.
Krzysztof kiwnął jedynie głową, był już mocno wstawiony.
Gdy do pokoju weszła Karolina, Krzysztof nawet na nią nie spojrzał. Udawał, że jej nie widzi. Karolina usiadła obok mnie. Milczała. Tego dnia nie próbowali nawet porozmawiać. Krzysiek dość szybko wyszedł.
Opowiedziałam Karolinie o całej rozmowie. Wspomniałam o jego reakcji. Uznała, że jak na niego to zareagował zadziwiająco spokojnie. Pozostało nam jedynie czekać.
Tej nocy Karolina spała bardzo niespokojnie. Ja nie zmrużyłam nawet oka. Przytuliłam ja mocno do siebie i czekałam na świt. W rękach jakiegoś faceta była moja przyszłość, szczęście całej naszej trójki.
Następnego dnia zadzwoniła mama Krzysztofa, przekazała jedynie że Julka pojechała z ojcem na weekend w góry. Wyglądało tak, jakby babcie małej wcale nie wiedziała o całej sytuacji. To nas trochę uspokoiło.
Weekend spędziłyśmy we dwie. Miałyśmy czas tylko dla siebie. Na chwile udało nam się nawet zapomnieć o kłopotach.
Karolina znów się uśmiechała. Z każdą chwilą kochałam ją coraz bardziej i z każdą sekundą byłam coraz bardziej pewne słuszności swojej decyzji.
W niedziele wieczorem zadzwonił Krzysiek. Tym razem on poprosił o spotkanie. Umówiliśmy się w knajpie. Nad kuflami z piwem rozstrzygał się nasz dalszy los.
Krzysiek powiedział, że jest skłonny z nami rozmawiać ale ma kilka warunków.
Chciał mieć wpływ na wszystko co było związane z wychowywaniem dziecka.
Zadał nam pytanie jak chcemy wytłumaczyć dziecku nową sytuację.
Co z przedszkolem, później szkoła.
Gdzie będziemy mieszkać.
Jak zostanie rozwiązany problem z odwiedzinami dziecka.
Wiedziałam, że jest dobrze. Nie negował już naszego związku. Nie wyzywał od najgorszych. Interesowało go jedynie jego dziecko. Troszczył się o małą , to naturalne.
Spokojnie i powoli punk po punkcie opowiadałyśmy Krzyśkowi jak wyobrażamy sobie nasze życie. Powiedziałyśmy mu, że o pomoc w sprawie Julki zwrócimy się do psychologa.
Zależy nam aby mała rozwijała się prawidłowo, tak jak dotychczas. Fachowiec podpowie jak wprowadzić dziecko w nowy świat i obca sytuację.
Wytłumaczyłyśmy mu, że nie zamierzamy utrudniać mu kontaktu z córką, wręcz przeciwnie, uważamy, że teraz mała będzie go potrzebowała dużo bardziej. Klarowałam Krzyśkowi, że nie chcę stać się dla Julii drugą mamą. Ona dokładnie wie kto kim jest w jej rodzinie. Już jest dość dużą dziewczynką i wiele rzeczy rozumie. Pokierować postępowaniem w delikatnym temacie miała pani psycholog. Częste konsultacje pozwolą prawidłowo oswajać dziecko z nową sytuacją.
Krzysztof z dużą uwaga wysłuchał co mamy mu do powiedzenia. Nie powiedział, że się zgadza ale obie czułyśmy, że jakaś część jego została przekonana.
Był w końcu ojcem i mężem. Nawet jeśli tylko na papierku zaślubiony, musiał mieć poczucie porażki. Pojawiła się w życiu jego kobiet osoba, która próbuje mu je zabrać. Właściwie to świetnie go rozumiałam i zaskakiwało mnie jego opanowanie.
Nasze spotkanie zakończyło się po kilku godzinach. Krzysiek przywiózł małą do domu, na noc wrócił do swojej mamy. Ja zostałam z dziewczynami.
Czułam się jakbym wygrała coś na loterii ale z drugiej strony było mi przykro bo wiedziałam, że ktoś właśnie przegrał coś ważnego. Mieszane uczucia mną targały.
Wiedziałam , że uczynię wszystko aby Karolina i Julia były szczęśliwe.


Komentarze: 3 do “Rozdział 8-cz.6”
Zostaw komentarz