Kochana
Każdy na ziemi ma swoja połówkę. Niby wszyscy o tym wiemy, ale to nie jest łatwo na nią trafić . Właśnie uświadomiłam sobie, że ja miałam to szczęście. Tylko przy Tobie czuje się tak wspaniale, Ty sprawiasz ze zapominam o całym świecie… i pamiętasz jak mówiłaś, że mam smutne oczy? Kochanie, wiem ze nigdy przedtem takich smutnych nie miałam? Wiesz nawet zastanowiło mnie to, jak konduktor na dworcu się zapytał dlaczego pani taka smutna? A ja nawet nie zdawałam sobie sprawy, że moje oczy to całkowite odzwierciedlenie mojego stanu. Moje serce płakało, bo wiedziałam, że znów będę bez Ciebie. Nigdy wcześniej, zanim Ciebie poznałam, nie byłam mi nigdy aż tak smutno z powodu rozstania się z kimś bliskim…i przenigdy nikt się mnie nie zapytał dlaczego jestem smutna. Moje oczy zawsze były uśmiechnięte. Jak spojrzę parę lat wstecz, jak przypomnę sobie czasy kiedy poznałam mojego męża..
to z perspektywy czasu zauważam, że to było cos zupełnie innego ..jakieś uczucie ale pod żadnym pozorem niepodobne do tego co nas teraz łączy. Nie wiem czy mnie rozumiesz bo ja ostatnio nie rozumiem samej siebie. Wiem, że jesteś moja druga połówka…wiem to bo tak czuję.
Kocham Cię i cholernie tęsknię ..a to tak boli.
Twoja na zawsze Karolina
Kochana Karolinko
No i cóż ja Ci mogę teraz napisać…przeczytałam Twoje słowa i też mam świadomość, że bez siebie nie istniejemy. Musimy być razem. Jak dwie połówki pomarańczy.
Właśnie przysłałaś mi sms-a, że chciałabyś rozpocząć od nowa życie…ze mną.
I wiesz co się teraz ze mną dzieje…dusza się raduje a serce smuci a może na odwrót….nie ważnie. Zaczęłam się bać tego wszystkiego co się dzieje z nami.
Kiedyś?bardzo dawno temu, obiecałam sobie, że będę zawsze żyła tak…aby nikt przeze mnie nie musiał płakać. I właśnie doprowadziłam do sytuacji kiedy jest to nieuniknione. Dylemat, który płacz będzie …”lepszy?”…to chyba złe słowo…ale nie mam lepszego.
Ktoś kocha mnie tak bardzo, że przyszła mu nawet taka myśl do głowy….
Niesamowite uczucie. I w momencie-gdy ja czuje to samo….poezja.
Tylko od samego początku obie dobrze wiemy, że przeciwko naszej miłości jest wszystko i wszyscy. Mi tez serce pęka, gdy musimy się pożegnać…i dostaje kota, gdy zbyt długo Cię nie widzę. I wiem, że takie życie nie jest dla Ciebie duża udręką. Dla mnie tak samo. Widać takie życie jest nam pisane gdzieś tam na górze. I kurcze wiem świetnie jak to cholernie boli. Czasami piszesz-wieczorem, że siedzisz i myślisz o mnie….a ja w domu robię dokładnie to samo-rozmyślam sobie i roztkliwiam się z tęsknoty bez sensu to wszystko czasami….
Choć z drugiej strony wiem, że gdybyśmy były razem naprawdę-dzień i noc
pewnie nie obyłoby się bez sprzeczek. Zawsze marzenia są piękniejsze od rzeczywistości.
Konfrontacja z rzeczywistością mogłaby popsuć wszystko. Oczywiście teraz wszystko obracam sobie w żart…no, ale co mam robić, co nam pozostało….korzystać z każdej chwili i każdego dnia, który będzie nam darowany razem i cieszyć się nadzieją na każde kolejne spotkanie. Dziwne…niby optymistyczna pointa, ale jak smutno się zrobiło.
Kocham cię tak bardzo, że?moja ty druga połóweczko -moje ty jabłuszko jedyne.
Tak jak Ci napisałam wczoraj-byłam pewna, że nasza miłość czy fascynacja potrwa krótka chwile i minie bezpowrotnie a tym czasem…nic nie mija a serce boli jeszcze bardziej i też nic już nie rozumiem. Wiem jedno….KOCHAM I JESTEM KOCHANA…i to jest najważniejsze.
Całuję cię bardzo mocno kochanie
Acha…i kocham te twoje oczy…nawet jak są takie smutne.
Obiecaj mi, że zawsze jak cos będzie Cię trapić i męczyć-nie będziesz miała
oporów, aby mi o tym powiedzieć. Przecież po to mnie masz…gdzieś tam
daleko. Prawda? Zawsze i o każdej porze dnia i nocy-jestem dla Ciebie.
Pamiętaj o tym. Kocham cię .
Twoja na zawsze Ada
Kochana.
Przemyślałam dokładnie wszystko. Za i przeciw.
Jesteś miłością mojego życia. Nie poddam się tak łatwo. Zrobię wszystko abyśmy mogły być szczęśliwe.
Przecież Ty tam jesteś zupełnie sama. Twój maż od lat bywa jedynie gościem w Waszym domu. Nie kochasz go. Kto podjął za Ciebie decyzję, że będziesz mieszkała zawsze sama z dzieckiem i zawsze tam?
Mam propozycję. Spróbujmy zamieszkać razem. Przyjedź z Julką do Warszawy.
Wynajmiemy mieszkanie, nawet już jedno oglądałam. Małe ale przytulne. Dwa pokoje. Jeden urządzimy dla małej, drugi będzie naszym królestwem.
Rozmawiałam z przyjaciółmi. Pomogą nam w poszukaniu pracy dla Ciebie. Póki co moje oszczędności pozwolą nam na spokojne życie. Pamiętaj, że jestem dobrą partią, świetnie zarabiam (ha, ha)
Tuz pod naszym blokiem znajduje się przedszkole, Julka będzie mogła do niego chodzić. Ona tak lgnie do rówieśników, jest spragniona ich towarzystwa. A tak ważne w tym okresie rozwoju dziecka są dobre relację z grupą rówieśniczą. Jeśli nie będziesz chciała oddać małej do przedszkola, wynajmiemy opiekunkę. Tutaj to żaden problem.
Kochanie , powiedz tak. Nie możemy dłużej być oddzielnie.
Wiem, ze decyzja nie jest prosta, bo będziesz musiała przekonać Krzysztofa do swojej decyzji. Wiem, że będziesz musiała porozmawiać ze swoimi rodzicami o wyjeździe.
No i rezygnacja z pracy. Wiem kochanie, że się boisz. Wiem, że to trudna decyzja.
Chciałabym tylko abyś wiedziała, że jestem gotowa na poważny i odpowiedzialny związek. Chciałabym, abyśmy tworzyły rodzinę. Pokochałam Twoją córeczkę jak własne dziecko. Dla Julki te zmiany też będą ogromne i wywrócą całe jej życie do góry nogami, ale jestem pewne, że dziecko szybko zaakceptuje zmiany.
Tak bardzo mi na Was zależy, nigdy o nikim jeszcze nie myślałam tak ciepło jak o Was.
Obiecaj, że nie odpowiesz ? nie. Przemyśl wszystko dokładnie. Pamiętaj, że będę zawsze blisko Ciebie. Kocham Cię.
Karolina po przeczytaniu mojego listu napisała tylko krótkiego smsa o treści: ?Kocham Cię?
Nie odpowiedziała na moje propozycje. Zamilkła. Wystraszyłam się. Bałam się, że to już koniec. Że strach Karoliny pokonał miłość. Nie chciałam naciskać. Cierpliwie czekałam na jej sygnał.


Komentarze: 2 do “Rozdział 8-cz.5”
Zostaw komentarz